Orał nie swoją ziemię i zaatakował interweniujących policjantów

GMINA ROGOŹNO. Policjant przejechany prawie przez ciągnik, jego kolega zaatakowany młotkiem w głowę – takich czunów dokonał emerytowany mieszkaniec Rogoźna, który walcząc o swoją ziemię  zamknął się w ciągniku i zwalczał fale nadciągających mundurowych. 

O tym emerycie pisaliśmy wcześniej, gdy prowadził z urzędem miejskim wojnę o rów sąsiadujący z jego polem w Garbatce. Uważał, że burmistrz Janus chce go zamordować i wysyła policję, by wykonała tą brudną robotę. Geodetów z powiatu i gminy nazwał mafią a jej przywódcą ochrzcił Janusa i byłego starostę Wańkowicza. Po długiej walce przegrał prawa do rowu. 

Teraz mężczyzna rozpoczął walkę o ziemię gminną w Gościejewie, którą uznaje za swoją. Według mapki, która posiada, kiedyś należała do jego rodziny. Znajduję się ona koło dużego pola uprawnego, które już należny do niego. Urząd miejski odrzucił te pretensje, za co w odwecie mężczyzna zaorał komunalną rolę. 

W piątek dwóch policjantów zjawiło się w Gościejewie. Złapali mężczyznę na gorącym uczynku, gdy ujeżdżał ciągnikiem po polu gminnym.  Policjanci starali się zatrzymać pojazd, kierowca pozostawał jednak głuchy na ich wołania. Jeden z mundurowych stanął na drodze ciągnika. Rolnik jednak nawet nie pomyślał, by się zatrzymać i niemal przejechał stróża prawa, który odskoczył w ostatniej chwili. 

Gdy policjantom udało się nakłonić mężczyznę do zatrzymania, wskoczyli w biegu na pojazd i otworzyli drzwi ciągnika, wyjaśniając kierowcy, że musi opuścić nie swoją ziemię. 

Mężczyzna dostał szału. Chwycił za młotek i starał się nim odgonić policjantów. Jednego z nich prawie trafił w głowę. 

W końcu policjanci obezwładnili napastnika, skuli go w kajdanki i przewieźli na komisariat. Ciągnik został  odholowany na parking w Poznaniu. Teraz za swój czyn mieszkaniec Rogoźna nie tylko będzie musiał zapłacić sporej wielkości grzywnę, ale odpowiedzieć przed sądem za czynną napaść na funkcjonariuszy. 

Podobne artykuły