Mimo starań szkół nie obyło się bez kilku incydentów w pierwszy dzień wiosny

OBORNIKI. W dzień wagarowicza obornicka młodzież zachowywała się w miarę porządnie. Aby zmniejszyć liczbę ucieczek z lekcji szkoły przygotowały dzień wolny od rutynowych zajęć.  Zespół Szkół przy ul. Obrzyckiej zorganizował zabawę, podczas której uczniowie integrowali się z gronem pedagogicznym. Nauczycielki z włosami związanymi w kitki i w strojach wzorowanych na tradycyjne mundurki szkolne stanęły do zawodów z uczniami, którzy w przypływie odwagi mówili opiekunom po imieniu.  Imprezę  zakończył występ zespołu Cat Clan. Podobnie było w innych szkołach.  Nie znaczy to jednak, że nie doszło do żadnych incydentów. Młodzież, chcą ominąć problemy związane ze zwiększoną liczba patoli policji, wolała świętować przybycie wiosny nocą. Jednym z wybranych przez nią miejsc spotkań były okolice rzeki Warty. Uczniowie obornickiego LO i zawodówki śpiewali i tańczyli nad wodą, spożywając napoje wyskokowe. Około północy strzelali petardami na ul. Obrzyckiej.  Hałas obudził wielu okolicznych mieszkańców.  

Młodzież również dopuściła się  dewastacji śmietników i drzewek na ul. Czarnkowskiej i Osiedlu Leśnym. Wielka piłka stojące na brzegu górki przy Wielkiej Dziurze została zepchnięta w dól na płytę boiska. Młode drzewka, posadzone niedawno, zostały rozkopane. Nawet rośliny znajdujące się na terenie parafii nie zostały oszczędzone.  

Policja nie złapała ani jednego wagarowicza z Obornik. Jednak około godz. 18 PKP zawiadomiło, że ma dwóch szesnastoletnich pasażerów na gapę. Chłopcy pochodzili ze Szczecinka i Bytomia. Uciekli z ośrodka  socjoterapeutycznego w województwie  kujawsko-pomorskim. 

W dzień wagarowicza doszło również do romantycznego spotkania. Ona licealistka, mieszkanka okolic ul. Czarnkowskiej – on starszy o dwa lata gitarzysta z Rogoźna. Z braku miejsca do intymnych spotkań wybrali parking przy cmentarzu. Gdy już pozbyli się ubrań, ich schadzka została przerwana przez przejeżdżający radiowóz. Kochanek tak bardzo się przestraszył, że nie zakładając spodni uruchomił pojazd i uciekł z parkingu, zatrzymując się dopiero w Bogdanowie, gdzie parze udało się ponownie ubrać – ku uldze żartujących z sytuacji policjantów.

Podobne artykuły