Władze Obornik zamierzają nadal drenować kieszenie oborniczan płatną strefą parkowania

OBORNIKI. Gdy burmistrz Rydzewska wprowadzała strefę płatnego parkowania w centrum Obornik, opozycja była przeciw. Kiedy role się zmieniły, nowa władza nie myśli o likwidacji strefy, tylko o powiększeniu z niej wpływów do kasy miasta. Na szczęście jednak, jak zapewnia burmistrz Szrama, nie będzie powiększenia strefy, chociaż takie pomysły pojawiały się na komisjach rady miejskiej. 

Strefa od początku budziła kontrowersje. Jej plusem jest to, że są wolne miejsca, w których można zaparkować samochód w centrum miasta. Minusem, że trzeba za to płacić. Oborniczanie i przyjezdni wydają co roku ponad pół miliona złotych za odwiedzanie samochodem rynku i okolic. Średnio każdy oborniczanin, wliczając w to dzieci, płaci rocznie około 25 zł tego dodatkowego podatku. Można w przybliżeniu przyjąć, że oborniccy kierowcy wydają rocznie na parkowanie w centrum między 50 a 100 zł.

Nic więc dziwnego, że dodatkowe wpływy kuszą władze miasta, chcące podreperować nadwyrężony budżet. Chociaż rodzący się projekt rozszerzenia strefy na razie upadł w ogniu krytyki, to jednak miasto chce zyskać więcej pieniędzy. Dla przykładu w 2010 r. strefa przyniosła zysku około 530 tys. zł, a do miejskiej kasy trafiło jedynie nieco ponad 180 tys. Resztę brał operator-dzierżawca strefy, który ją zorganizował i wyposażył. Ponieważ umowa z operatorem wygasa, władze miasta rozpisały przetarg, który ma wyłonić kolejnego operatora. Liczą na to, że uda się powiększyć zyski miasta nawet do pół miliona złotych rocznie.  Jak będzie, zobaczymy.

Być może oborniczanie mniej by narzekali na opłaty, gdyby za nie mieli należytą usługę. Tymczasem strefa jest bardzo często brudna a do najśmieszniejszych sytuacji dochodzi zimą, gdy chociaż miejsce parkingowe jest zasypane śniegiem, trzeba za nie płacić. Za czystość odpowiada miasto, ale nie wydaje się, by należycie z tego obowiązku dotąd się wywiązywało. Jeżeli jednak te pół miliona złotych ze strefy parkowania zostanie przeznaczone na utrzymanie w należytej czystości centrum miasta i na konieczne remonty jezdni i chodników, być może nadal oborniczanie będą płacić bez szemrania.

Podobne artykuły