Nieczysta walka ubezpieczycieli kosztem klientów

OBORNIKI. Paweł, młody 25-letni kierowca z Obornik, w minionym tygodniu udał się do swojego ubezpieczyciela, by zerwać z nim umowę. Powodem była cena. Za jego 10-letni samochód kazano mu zapłacić ponad tysiąc zł. 

W ubezpieczalni na ul. Piłsudskiego nikt nie mógł mu wyjaśnić dlaczego cena jest dwukrotnie wyższa, niż w latach poprzednich. Nie mając innego wyjścia chciał wypowiedzieć umowę. Na mocy nowych przepisów Pana umowa kończy się wraz z upływem terminu jej zakończenia. Nie musi jej pan wypowiadać – usłyszał. Paweł uwierzył pracownicy placówki na słowo. 

Następnego dnia udał się do innej ubezpieczalni, też na Piłsudskiego. Zaproponowano mu o wiele niższe OC, w cenie 410 zł. Jedynym problemem było potwierdzenie wymówienia umowy z poprzednim ubezpieczycielem. Mężczyzna słysząc o potrzebnym dokumencie zrobił wielkie oczy i opowiedział o pracownicy, która poinformowała go o anulowaniu umowy wraz z jej końcem. Kobieta, z którą rozmawiał, również zrobiła wielkie oczy i zasugerował wyjaśnienie sprawy u poprzedniego ubezpieczyciela. 

W starej ubezpieczalni pracownica z uśmiechem na twarzy poinformowała Pawła, że jego umowa została już automatycznie przedłużona. Wygaszanie dotyczy jedynie umów zawartych w 2012 roku – poinformowała go uprzejmie. Gdy zarzucił jej wprowadzenie w błąd, zapytałą: ma pan to nagrane? 

Jedna z obornickich firm ubezpieczeniowych w ten sposób wrobiła kilka osób z Obornik i okolicznych wsi. Podwyższa stawki i automatycznie przedłuża umowy. Jeżeli klient się nie zorientuje na czas, płaci.

Podobne artykuły