Aferka paliwowa pewnego włodarza

ZIEMIA OBORNICKA. Pewien gminny włodarz zakończył swą działalność samorządowo-polityczną na tak znacznym plusie, że za zaoszczędzone pieniądze założył całkiem zgrabną firmę transportową zasobną w cztery nowiutkie tiry. Auta były jego, firma zaś na małżonkę a rozdzielność majątkowa ułatwiała im lawirowanie pomiędzy unikaniem podatków a niezapłaconymi fakturami. 

Transport samochodowy jest zajęciem dochodowym, choć ma swoją słabą stronę. Wielkie ciężarówki żrą wiele paliwa a to jest coraz droższe i droższe. Włodarz nie takie problemy jednak rozwiązywał, gdy jeszcze był władał, więc tu też sobie poradził. Pani włodarzowa kupowała olej napędowy w niewielkich stacjach paliw, w których łatwiej było uzyskać odroczony termin spłaty. Gdy nadchodził czas regulowania należności zmieniała dostawcę a właścicielowi stacji pokazywała figę. 

W ten sposób naciągnęła właściciela jednej ze stacji w powiecie na niemal 30 tysięcy. Innego naciągnęła na 110 tysięcy złotych i zapewne to jeszcze nie koniec. Trudno oszukanym dochodzić swych należności, bo włodarzowa formalnie nic nie ma. Istnieje też podejrzenie, że skutkiem silnej depresji w minionym czasie zdobyła tak zwane „żółte papiery”, dzięki czemu droga sądowa nie ma raczej sensu. 

Dlatego jeżeli jeszcze nie odwiedziła któregoś z dystrybutorów paliw, to go pewnie niebawem odwiedzi a on winien mieć się na baczności, bo zamiast płacić woli ona płakać.

Podobne artykuły