Oborniki wesprą finansowo powiat, ale wstrzymają własne inwestycje

OBORNIKI. Po okresie perswazji i delikatnych nacisków na radnych gminy Oborniki, by ci wyrazili zgodę na przekazanie powiatowi 4,5 mln złotych w celu rozbudowy szpitala, starosta Adam Olejnik zaprosił ich do siebie, by tym razem nacisnąć bardziej stanowczo i uzyskać obietnicę wsparcia. 

W sali sesyjnej starostwa pojawiło się 14 radnych z gminy Oborniki, w tym ośmiu z koalicji rządzącej, dwóch z opozycji i czterech formalnie niezależnych.
Usłyszeli od starosty, że – szpital, który powiat przejął był w opłakanym stanie. Trzeba było zainwestować kilkanaście milionów złotych, aby doprowadzić go do stanu obecnego. Jednak finanse powiatu się wyczerpały a szpital nadal wymaga dobudowania nowego bloku. Na dzisiaj ginekologiczno – położniczy, dziecięcy, wewnętrzny, chirurgiczny, laboratorium oraz apteka nie spełniają wymogów. 
Stąd pojawił się pomysł budowy kolejnego budynku. Jego koszt to kilka milionów złotych i to nie licząc wyposażenia. Powiat nie ma pieniędzy i liczy na gminy. Gdy gminy dadzą pieniądze, to w przyszłym roku rozpoczną się prace.
Sam szpital ma około miliona zadłużenia rocznie i to pomimo przeróżnych wyczynów księgowych. Jako SP ZOZ nie jest w stanie w żaden sposób sfinansować tak poważnej inwestycji. 
Starosta tłumaczył – mam świadomość, że gminom nie jest łatwo, bo mają swoje kredyty i mają też swoje zadania. Szpital jest przypisany powiatowi, ale korzystają z niego wszyscy mieszkańcy powiatu. W tej sytuacji władze powiatu nałożyły na Oborniki kwotę wsparcia w wysokości – 4,5 mln, na Rogoźno – 1,8 mln i 500 tys. na Ryczywół. Starosta liczy na to, że gminy szybko się sprawią z przekazaniem powyższych kwot, bo gonią terminy. 
Skarbnik Joanna Konieczna wyliczyła, że na nowy budynek potrzeba 7-8 mln złotych a powiat nie ma nawet cząstki takiej kwoty i mieć jej nie będzie, bo nie ma mowy o kolejnych obligacjach czy kredytach.
Piotr Sitek dopowiedział – aby ogłosić przetarg trzeba zgromadzić choć 7 mln złotych. Ok. dwa miliony będzie trzeba na wyposażenie nowego budynku. Ile będzie kosztować inwestycja, pokaże przetarg a zweryfikuje to życie. 
Radny Marek Lemański zapytał: panie starosto pan sobie wyobraża, że gmina Oborniki wyasygnuje w ciągu dwóch lat 4,5 miliona złotych, bo  ja sobie tego nie wyobrażam. 
Zaproponował obecnej w sali dyrektor Ludzkowskiej duże zmiany na ginekologii i położnictwie – bo odstaje od Szamotuł i innych miast – oraz wskazał jej kredyty, jakie powinny wesprzeć budowę. Przy okazji wytknął staroście złe finansowanie inwestycji szpitalnych, bo w jego opinii – za 20 mln włożonych w szpital można było wybudować nowy. Małgorzata Ludzkowska wyjaśniła: SP ZOZ nie może zaciągać kredytów niezależnie od powiatu. Towarzysząca jej Maria Sak dodała: owszem, drogie były inwestycje, ale to były inne inwestycje.
Mniej miły dla Lemańskiego był Piotr Sitek zarzucając radnemu „znawstwo uniwersalne”. 
Sitek zapewnił zebranych, że Ryczywół da 500 tysięcy, a Rogoźno nie da nic. Jednak to dzień historyczny i od rady miejskiej Obornik zależy teraz, to czy oborniczanie będą korzystać ze szpitala przez kolejne 100 lat.
Poparła go Renata Wąsowicz, która nie wyobraża sobie by jej córka musiała jechać rodzić do Poznania lub Szamotuł. Pani Renata jako kolejna osoba skrytykowała Lemańskiego, który – chce rewitalizacji boiska, budowy dróg a przecież szpital najważniejszy. 
Ryszard Ciszak popisał się wyjątkowym optymizmem zapewniając, że – trzeba dać. Kwota wymagana od Obornik nie zuboży gminy, która ma dosyć pieniędzy. Podobnego zdania był także Krzysztof Hetmański uważając, że – gmina powinna dać pieniądze nawet kosztem własnych inwestycji, bo szpital jest „perełką” wartą wsparcia.
Paweł Drewicz dochodził – na co szpital brał wcześniej kredyty? Od Ludzkowskiej usłyszał, że – głównie na sprzęt.
Wobec obawy, że gmina Rogoźno pozostanie przy swej decyzji i odmówi wsparcia powiatu własnym budżetem sekretarz Sitek oświadczył: jak Rogoźno nie da, to powiat sobie poradzi szukając dodatkowych pieniędzy. Inwestycja musi zostać zrealizowana do 1 stycznia 2017 roku, więc jest czas na owo szukanie. 
Marek Lemański widząc, że sprawa wsparcia powiatu przez gminę Oborniki jest w zasadzie przesądzona, poprosił o zapewnienie go, iż – po prywatyzacji szpitala cała kwota musi wrócić do gminy. Choć ten warunek jest w zasadzie niewykonalny, Piotr Sitek był gotów mu to obiecać.
Po chwili dodał: konieczność przekształcenie szpitala w spółkę jest całkiem realna – a nawet zasugerował, aby powołać spółkę gminno-powiatową. Starosta zaryzykował tezę, że jak obornicka rada zdecyduje się dać, to da może także i Rogoźno. 
Wreszcie głos zabrał burmistrz Tomasz Szrama: jestem pewien tego, że ten szpital musi w naszej gminie istnieć. Jesteśmy całym sercem za tym, żeby ten szpital wspomóc. 
Ostrzegł jednak całkiem poważnie: nasi mieszkańcy muszą mieć świadomość, że w 2015 roku gmina nie wykona żadnych inwestycji, bo szpital trzeba wspomóc. 
Data wyznaczona przez Szramę była dobrze przemyślana. Choć starosta naciskał, aby Oborniki dały ze dwa miliony już w przyszłym roku. Tomasz Szrama zapewnił go – liczby mam w małym palcu – i dodał, iż może dać tylko milionik a resztę rok później, bo ma już swoje plany. 
Tu trzeba przyznać burmistrzowi, że potrafi dobrze liczyć, bo rok 2014 jest rokiem wyborczym. W takim roku muszą „iść inwestycje” pełną parą i to dobrze widoczne, jeżeli ma się nadzieję na reelekcję. Rok po wyborach można przystopować. Jeżeli nie wygra ich Tomasz Szrama, to z brakiem pieniędzy na inwestycje będzie się mierzył już jego następca. 
Ubiegotygodniowe spotkanie pokazało wolę znacznej części radnych. Jednak ostateczna decyzja zapadnie najprawdopodobniej w czasie kwietniowej sesji rady miejskiej Obornik. 

Podobne artykuły