Fachowiec nie naprawił rur, bo podłoga była brudna

OBORNIKI. Na początku marca młode małżeństwo mieszkające w nowych blokach na Osiedlu Leśnym miało kłopot. Z sufitu ich nowo wykończonej łazienki kapała woda. Na ścianie pojawiła się duża plama, która rosła z sekundy na sekundę. 

Mieszkanie znajduje się na parterze, dlatego pobiegli od razu do sąsiadów nad nimi. Tam jednak okazało się, że nie ma żadnego wycieku. Na wszelki wypadek wyłączono jednak wodę do momentu przybycia fachowca. Ten jednak nie pokazał się przez tydzień. 
Na osiedlu, gdy dochodzi do usterki spółdzielnia wysyła specjalnego majstra. Ten pojawił się dopiero w miniony tygodniu, umawiając się ze wszystkimi na 8 rano. Miał znaleźć usterkę. 
Ekspert przybył do mieszkania na piętrze. W butach wszedł do łazienki, postukał podeszwą dwa razy w podłogę a następnie powiedział: nie mogę nic zrobić. Podłoga nie jest umyta. 
Majster – esteta, który może musiałby grzebać w sedesie albo rozłupać ścianę, miał problem z nieumytą podłogą. Po skomentowaniu stanu łazienki wyszedł, nie odwiedzając nawet zalanego mieszkania poniżej. 
W przypadku, gdy usterka miała miejsce w którymś z mieszkań, jego właściciel byłby zmuszony zapłacić za straty z własnego ubezpieczenia. Gdyby jednak zalana łazienka była konsekwencją niechlujnego wykonania budynku, odszkodowanie musiałaby zapłacić spółdzielnia mieszkaniowa. Zachowanie mężczyzny sugerowało, że nadzór budynku próbował grą na czas zmusić lokatorów do załatwienia sprawy pomiędzy sobą. 
Nasza gazeta dodzwoniła się do "fachowca", który zaprzeczył, że kiedykolwiek pracował lub był zatrudniony przez spółdzielnię mieszkaniową. Na nasze pytanie, skąd wiedział o usterce, odpowiedział: zostałem wezwany. Mężczyzna ten, który wielokrotnie pojawiał się po zgłoszeniu usterki do spółdzielni zaprzeczył jakimkolwiek kontaktom z nimi. Sugeruję to, że prócz bycia estetą może być również filozofem, lub pracownikiem zatrudnionym na czarno. 
W minionym tygodniu władze spółdzielni były nieuchwytne. Woda cieknąca w mieszkaniu nie znikła i z dnia na dzień plama staje się coraz większa. Jak zapewnili nas nadzorujący bloki, sprawa zostanie załatwiona w następnym tygodniu. Miejmy nadzieję, że tym razem wysłany przez spółdzielnie fachowiec podejmie się zadania a nie wyjdzie z mieszkania z powodu złego koloru firanek.

Podobne artykuły