W teorii najlepszy radny

ROGOŹNO. Comiesięczne wielogodzinne sesje rady miejskiej zmuszają chcących aktywnie uczestniczyć w nich mieszkańców gminy do oczekiwania do 21 albo i później na możliwość zabrania głosu w wolnych głosach i wnioskach. Niedawno kilkunastoosobowa grupa mieszkańców wystosowała do przewodniczącego Hinza pismo z prośbą o rozpoczynanie obrad wcześniej, tak aby wolne głosy nie przypadały nocą. Przewodniczący przedstawił wniosek na komisjach spotykając się z oporem części radnych na czele z Adamem Nadolnym. 

Radny z Parkowa najpierw zaproponował przeniesienie wolnych głosów na początek sesji, co mogłoby zupełnie zburzyć jej przebieg, a na koniec górnolotnie zaznaczył, że radni są po to, by służyć mieszkańcom i mogą siedzieć na sesjach kilka godzin dłużej. Wypowiedź piękna, ale co piękne często nie jest prawdziwe, także w przypadku słynącego z kwiecistych mów Nadolnego. Ten wybrany dużą większością głosów przedstawiciel m.in. Parkowa, Słomowa i Jaracza jako jedyny członek rady nie stawił się na żadnym z trzech zaplanowanych w ubiegłym roku dyżurów. Wyborcy nie mają szans spotkania radnego także na imprezach i wydarzeniach na terenie okręgu, gdyż ten w zdecydowanej większości przypadków na nich nie bywa. Na komisje rady przychodzi, choć nie zawsze punktualnie i ciężko wysiedzieć mu do końca na niewygodnych krzesłach, gdyż zdarza mu się ukradkiem pozostawiać swoich sumienniejszych kolegów i czmychnąć do innych zajęć. Dlatego też podpowiadamy: panie Adamie mniej teorii, a więcej praktyki.

Podobne artykuły