Lodowisko za milion złotych często nieczynne

OBORNIKI. Gdy władze gminy zapowiadały budowę lodowiska, mieszkańcy Obornik nie kryli radości. Gdy okazało się, że zafundowano im kosztownego bubla, klną w żywy kamień nie kryjąc zawodu. Lodowisko pochłonęło już wraz z obsługą, oświetleniem, opłotowaniem i innymi kosztami niemal milion złotych z podatków mieszkańców gminy. Tymczasem było czynne raptem kilkanaście dni. 

W czasie ferii, gdy było największe zainteresowanie ślizgawką, Biały Orlik był czynny bodaj jedynie trzy dni. Telefon w naszej redakcji nie milkł, a tego co usłyszeliśmy na temat nieudolności władz i dyrekcji OCS nie sposób zacytować. Sami sprawdziliśmy przed ostatnim weekendem. Lodowisko było nieczynne w czwartek i w piątek. – Nawet kiedy działało, trudno było tam jeździć – skarżył się jeden z mieszkańców osiedla. – W lodzie są szpary, co pogarsza jazdę. Lód jest tępy, a maszyna do szlifowania lodu zbyt mała, by sobie poradzić z całą taflą. Po jednej próbie wole jechać do Suchego Lasu, bo to, co mamy w Obornikach, to jakaś totalna ściema.

Podczas minionej sesji rady miejskiej radny Bogdan Bukowski wyraził swoją dezaprobatę wobec samej budowy tak drogiego obiektu. – Jeżeli władze gminy wydały niemal milion złotych na lodowisko, to powinno ono działać. W poprzedniej kadencji planowaliśmy wydatek 30 tysięcy za lodowisko na cały sezon i szkoda, że tego nie kontynuowano. Wypomniał Jackowi Okpiszowi, że dostępu do lodowiska bronią oborniczanom pozakładane na uszkodzoną i tak już bramę łańcuchy i kłódki. 

Okpisz wyjaśniał, że łańcuch nie wisi na bramie, tylko na kłódce. – Gdy był mróz, lód pękał i nie udało się go szlifować. Jak przyszło ocieplenie to popłynęło. Przy wysokich mrozach mieliśmy wyciek glikolu. Mogły nastąpić błędy przy łączeniach. Aby to naprawić trzeba czekać na odwilż i lód pokruszyć. Gdy to zrobili okazało się, że nie ma wycieku, ale się naprężyło. Lodowisko było nieczynne przez ferie, bo trzeba było go zamknąć. Ponadto jak pada deszcz to lodowisko nie funkcjonuje. Zapewnił na koniec, że lodowisko może działać nawet do plus dziesięciu stopni. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego już przy plus pięciu stopniach zamienia się ono w staw.

Na koniec zaproponowano obniżkę ceny wynajmu łyżew o jedną złotówkę. Po co jednak komu łyżwy, skoro i tak nie ma gdzie na nich jeździć?

Podobne artykuły