Spór o norki w Przeciwnicy

PRZECIWNICA, OBORNIKI. Radni z komisji rolnictwa mieli do rozstrzygnięcia nie lada problem, bowiem inwestor rosyjski, właściciel fermy z Szymankowa, chce wybudować kolejną, ogromną fermę norek, tym razem w Przeciwnicy. Jednorazowo hodowałby tam 80 tys. norek. Według niego – ferma zatrudniłaby 20 osób a okresowo nawet trzy razy więcej. 

Jest jednak silny opór ze strony mieszkańców. Tego typu hodowla w sąsiedztwie lasów nie zachwyca też przyrodoznawcę, zastępcę nadleśniczego Kwiryna Napartego, który ostrzegał, że może być ona istotnym zagrożeniem dla środowiska. Do tego radny Bogdan Bukowski dodał – nie można wyrazić zgody na taką lokalizację bez zgody mieszkańców. Gdy ich zgody nie ma, nie można podatnikom z Przeciwnicy i okolic fundować takiego kłopotu. Ferma norek jest końcem agroturystyki a ceny gruntów mocno tam spadną. 

Inaczej na interes mieszkańców Przeciwnicy patrzyła radna Renata Wąsowicz. Przypomniała Zebranym, że – w Słonawach Ślega ma firmę i jest przez to ciągle hałas. Jak jednym wolno to i drugim. Właścicielka gruntu, na którym ma powstać ferma uspakajała: od norek do domostw będzie około kilometra. 

Mieszkańcy Przeciwnicy są jednak świadomi, że kilometr dla smrodu to raczej niewiele a w Polsce nie ma normy, która by określała jego uciążliwość. Bukowski też to zauważył: choć mieszkam przy Miękusa o ponad kilometr do nowoczesnej przecież oczyszczalni ścieków, to nawet przy lekkim wietrze, czuć uporczywy smród. – U nas w Słonawach też go czuć – zgodziła się z nim Wąsowicz.  

To wszystko powoduje ogromny opór mieszkańców Przeciwnicy. Na ich wniosek dobiega końca sporządzanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który nie zezwala na hodowlę specjalną, a taką są norki. 

Lidia Kizior – Pietrzak, kierująca wydziałem urbanistyki, geodezji i gospodarki gruntami wyjaśniła, że zainteresowanie Przeciwnicą jest znaczne. – Wciąż wprowadzają się nowi. Ostrzegła też, że po zmianie planu – niemal cały obszar wsi Niemieczkowo będzie miał zakaz budowania. Na koniec przytoczyła podobną historię: – pewien rolnik z Niemieczkowa chciał poszerzyć swoją świniarnię i nie dostał zgody, bo nie przystali na to sąsiedzi. Rolnik odwoływał się w wielu miejscach, ale zawsze przegrywał i ostatecznie się wyprowadził. Także w Przeciwnicy były zebrania w sprawie, ale mieszkańcy byli zawsze przeciw. 

Głos zabrał radny Witold Żółć, krytycznie wypowiadając się na temat dbania o środowisko. – Obecna moda na ekologię może zagrozić zgodzie mieszkańców. Renata Wąsowicz radziła, aby zadbać raczej o interes gminy – bo wpłyną podatki od hodowcy. Tu trzeba wyjaśnić, że nic bardziej mylnego. Jeżeli ktoś płaci podatki, to jedynie obecni mieszkańcy Przeciwnicy. Ferma nie zapłaci gminie nic, bo jest zarejestrowana w gminie Murowana Goślina i tam popłyną odpisy. Ponadto od działalności rolniczej nie ma podatków, więc gmina nie zarobi na fermie ani złotówki. 

Wąsowicz wskazała więc szansę zatrudnienia. Tu włączył się Bogdan Bukowski z ostrzeżeniem – do Szamotuł bliżej i nie wiadomo, kto będzie tam pracował. Ponadto nikt już nie kupi działki w okolicy fermy. Pani Renata z nim polemizowała, że – w Słonawach śmierdzi i jest głośno a jednak kupują. Tu zapewne wiele wyjaśnia oświadczenie Rosjanina imieniem Igor: ja mogę dofinansować „coś” dla gminy, jeżeli tylko będzie zgoda na norki.

Hodowla planowanej wielkości „wytworzy” co roku setki ton gnojowicy i ok. 100 ton odchodów. – Będziemy je składać na pryzmę i rozsypiemy na pola – wyjaśnili zapytano o to inwestorzy.

Zdaniem naukowców z Pomorskiej Akademii Rolniczej: przy tak wielkiej inwestycji nie uda się wyeliminować ludzkiego błędu (np. pozostawienie otwartej klatki, furtki itp.), nawet przy najnowocześniejszym zabezpieczeniu terenu. Inwazja drapieżników obcego pochodzenia powoduje wiele negatywnych skutków ekologicznych. Konkurują one bowiem z rodzimymi gatunkami, co niekiedy może doprowadzić do drastycznego spadku liczebności, lub nawet do wyginięcia miejscowych zwierząt. O takim zagrożeniu mówił też sam inwestor. Przyznał, że na jednej z tego rodzaju ferm – „zieloni” poniszczyli klatki i 1600 norek zostało na wolności. 

Ostatecznie zaproponowano inwestorowi, by zebrał głosy mieszkańców popierających hodowlę norek. Jeżeli znacząca większość mieszkańców Przeciwnicy się zgodzi, to i radni nie będą przeciwni.

Podobne artykuły