Chora sytuacja w Obornikach i Rogoźnie

POWIAT OBORNICKI. Ciężka sytuacja ekonomiczna kraju przekłada się na działanie sektora publicznego, w tym Narodowego Funduszu Zdrowia. Problemy z kontraktowaniem usług medycznych i przyjmowaniem pacjentów mają placówki medyczne w całym regionie. 

Problemy nie ominęły również powiatu obornickiego. Co roku NFZ podpisuje kontrakty z przychodniami, szpitalami i lekarzami. W tym roku zrobił to wyjątkowo późno i za o wiele mniejsze pieniądze, niż w latach ubiegłych. Oznacza to, że wielu pacjentów już w tej chwili, zapisując się np. do okulisty w Obornikach, musi czekać na wizytę do maja. 

Na Ziemi Obornickiej przestały działać takie podmioty jak Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Obornikach – w zakresie medycyny paliatywnej, Przychodnia Lekarza Rodzinnego „Vita” w Obornikach – w zakresie neurologa, NZOS „Konsyliarz” w Obornikach – w zakresie dermatologi i okulistka Anna Zajko-Mierzejewska. 

Zaczęły jednak działać nowe poradnie, między innymi ginekologia, położnictwo, oraz neurologia – prowadzone przez NZOZ OBST. Nowi kardiolodzy przyjmują w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Obornikach i w gabinetach lekarskich „Danmed” również w Obornikach. 

Chirurg nie będzie jednak w najbliższym czasie przyjmował w Rogoźnie. Urząd miasta w ubiegłym roku zakupił dla szpitala w Obornikach USG. Miało to zapewnić uzyskanie kontraktu dla chirurga, który nie przyjmował już od dwóch lat w mieście. Gmina zakupiła jeden z najnowszych modeli na rynku, który wprowadził w konsternację urzędników z NFZ. Uznali oni, że nie znajduję on się na ich liście i w konsekwencji odmówili Rogoźnu kontraktu. W tej chwili trwa procedura odwoławcza od decyzji NFZ. 

Dyrektor szpitala w Obornikach Małgorzata Ludzkowska obiecała jednak, że będzie przyjmował chirurg w Rogoźnie i słowa ma zamiar dotrzymać. W wypadku negatywnej decyzji NFZ, ma zamiar oddać część z uzyskanych przez szpital kontraktów, tak aby utworzyć placówkę chirurgiczną w Rogoźnie. 

Nie jest to jednak koniec bałaganu, który wprowadził na Ziemi Obornickiej NFZ. Do ubiegłego tygodnia w Obornikach oficjalnie nie przyjmował psychiatra i ginekolog oraz kardiolog w Kowanówku. Państwo uznało, że Oborniki poradzą sobie bez ich usług przez dwa miesiące, bo tyle trwało przyznanie kontraktów na te specjalności. 

Co więcej, nowelizacja ustawy o lekach wprowadziła zamęt nie tylko wśród lekarzy, ale i aptek – o czym wspominaliśmy w poprzednich numerach. Ceny nierefundowanych leków wzrosły drastycznie. Starsza pani z Ludom omal nie dostała zawału, kiedy aptekarka uświadomiła ją, że za lek na serce, który normalnie kosztował 50 zł, będzie musiała zapłacić ponad 300 zł. Chaos pogłębiły strajki aptekarzy i lekarzy, którzy zaprzestali swojej działalności w niektórych dniach i godzinach. 

NFZ wprowadziło również kontraktowanie usług medycznych na pięć lat do przodu. Normalnie ta procedura odbywała się co roku. Oznacza to, że lekarze, którzy nie uzyskają kontraktu w tym roku, mogą go nie dostać przez następne pięć lat. W przypadku Obornik, które mają na miejscu większość specjalistów, nie stanowi to problemu. Jednak w Rogoźnie jest całkowicie inaczej. Miasto nadal nie ma wspomnianego już chirurga oraz ortopedy. Jeżeli nie uda się uzyskać dla nich kontraktów w tym roku, przez następne pięć lat rogoźnianie będą musieli sobie poradzić bez nich. 

Pozytywnym aspektem tegorocznych kontraktów jest powstanie tak zwanej wieczorynki w szpitalu w Obornikach. Dwóch lekarzy przyjmuje przez całą dobę, służąc lokalnemu społeczeństwu w nocy i w święta. Nie robią oczywiście tego za darmo. Kontrakt na nocną i świąteczna opiekę lekarską jest wart ponad 1 mln zł rocznie. Tyle pieniędzy z podatków zostało zabrane, by otoczyć powiat obornicki nocną opieką lekarską. Nie podoba się to rogoźnianom, którzy po zapadnięciu zmroku muszą szukać lekarza w sąsiedniej gminie. Niedawno z odwrotną sytuacją musieli się borykać oborniczanie.

Podobne artykuły