Światła w śniegu

POŁAJEWO. W środowy poranek 15 lutego na zdążających do pracy połajewian czekał niecodzienny widok. W samym centrum miejscowości można było zobaczyć powalony sygnalizator świetlny, który wraz z przytwierdzonym doń znakiem przejścia dla pieszych spoczywał w śniegu. Domysły, czy to efekt hucznie obchodzonej przez niektórych nocy walentynkowej, czy akt zwykłego wandalizmu, rozwiały relacje mieszkańców pobliskich domów. 

Otóż około godz. 4 nad ranem z okolic przejścia dla pieszych dobiegł ich niecodzienny hałas. Mieszkańcy połajewskiego rynku, przyzwyczajeni do różnego rodzaju całodobowych odgłosów, uznali jednak, że nie warto zaprzątać sobie tym głowy, zwłaszcza, że nad ranem liczy się każda godzina snu. Rano można było domyślić się, że hałas związany był z przewróceniem znaku. Sygnalizator został najprawdopodobniej przewrócony przez przejeżdżający drogą wojewódzką tira, który musiał wpaść w poślizg i siłą rozpędu zahaczył o światła. Sprawca wypadku odjechał w siną dal, a w centrum Połajewa światła nadal świeciły, choć już nie w pozycji pionowej. Czas na naprawę sygnalizacji przez zarządcę drogi wojewódzkiej. Za błąd kierowcy płacić trzeba będzie teraz z publicznej kieszeni.

Podobne artykuły