Uwięziony w rozbitym samochodzie, zakrwawiony, kilkadziesiąt minut na mrozie

GMINA ROGOŹNO. Około godz. 5 rano trasa na Owieczki z powodu mrozu i padającego śniegu była bardzo śliska. Nikt nie wie o tym lepiej niż 32-letni kierowca Mercedesa Sprinter. 

Mężczyzna prowadził samochód firmowy  zakładów mięsnych z Koziegłów. Stracił  panowanie nad pojazdem a następnie wjechał nim do rowu i uderzył w drzewo. Pojazd przewrócił się na bok, uderzając w drzewo górną częścią przedniej szyby i dachem. Mężczyzna otarł się o śmierć, gdy pień drzewa minął o kilka centymetrów jego głową, jednak odłamki szyby poraniły niemal całe ciało. 

Mężczyzna obficie krwawił. i nie mógł się ruszyć w zgniecionym pojeździe. Nie był wstanie otworzyć drzwi, ani sięgnąć komórki, by zadzwonić po pomoc. Pojazd stał się pułapką. 

Temperatura na zewnątrz dochodziła do minus 20 stopni Celsjusza. Rozbita szyba przepuszczała zimne powietrze do środka. 

Dopiero po kilkudziesięciu minutach kierowca innego pojazdu zauważył wypadek i wezwał pomoc. Na miejsce przyjechały straż pożarna, policja i karetka pogotowia. 

Strażakom zabrało kilka minut wyciągnięcie mężczyzny, którego cała twarz pokryta była zakrzepnięta krwią a przemarznięte ciało odmawiało posłuszeństwa. Został zabrany do szpitala w Obornikach. Po zbadaniu przez lekarzy okazało się, że miał wielkie szczęście. Obrażenia nie były poważne.

Podobne artykuły