Dylemat drogowców

OBORNIKI. Długo szła do nas zima, a gdy już przyszła to bardzo ostra. Dopóki był tylko mróz, to przynajmniej drogowcy nie musieli się martwić. Jednak w ubiegłym tygodniu sypnęło śniegiem i zaczął się problem. Drogowcy wyruszyli na drogi, ale niemal do południa były w wielu miejscach problemy z przejazdem.  Dodatkowo odśnieżając szosy zasypywali śniegiem chodniki i w niektórych miejscach potworzyły się na nich półmetrowe zaspy.

Gdy śnieg odgarnęli rozdzwoniły się w naszej redakcji telefony od kierowców i pieszych, że śniegu owszem nie ma, ale jest bardzo ślisko a to utrudnia hamowanie, manewry a nawet przejście przez jezdnię. Ruszyliśmy do centrum i rzeczywiście. Ulica Piłsudskiego przypominała obornickie lodowisko.

Korzystając z przerwy, jaką sobie zrobił jeden z operatorów pojazdu, zapytaliśmy go, dlaczego nie posypuje ulicy piaskiem lub mieszanką. W odpowiedzi usłyszeliśmy:  my możemy tylko odśnieżać. Na posypywanie musi być zgoda z urzędu miejskiego, a wie pan jak tam ci urzędnicy pracują. Wolałbym sypać za jednym przejazdem, ale bez zgody nie mogę.

Na szczęście któryś z urzędników od piasku wydał odpowiednia zgodę i pojazdy ruszyły ponownie na obornickie ulice, by posypać je tym razem piaskiem lub mieszanką z solą. Może to i dwa razy drożej, ale za to tak zwany urzędnik „piaskowy” ma do wiosny pewną robotę.

Podobne artykuły