Szosowi karatecy

MARLEWO. Oskar i Arkadiusz przyjaźnili się od kiedy pamiętają. Wszytko robili razem. Gdy trzeba było zimą odśnieżyć podwórko, latem podglądać opalające się dziewczyny, zapalić papierosa ukradzionego ojcu lub odpisać od kogoś zadanie domowe, pomagali sobie nawzajem. Nie stronili też od wspólnych wybryków. 

W minionym tygodniu wpadli na pomysł, by zniszczyć słupki określające odległości na szosie. Zamarznięte słupki rozpadały się jakby zrobione były z lodu. W ten sposób chłopcy mogli poudawać karateków. Kopiąc uderzeniem z wyskoku lub tradycyjnym prawym sierpowym, patrzyli z zachwytem jak tysiące odłamków fruwają w powietrzu. 

Nie zauważyli jednak, że przyglądała się ich wyczynom jedna z mieszkanek wioski, która wezwała policję. Policjanci złapali gimnazjalistów podczas zabawy. Przyznali się do winy. Jak dotąd chłopcy robili zawsze wszytko razem. Teraz wspólnie staną przed sądem dla nieletnich.

Podobne artykuły