Rogozińskie szkoły połączone a objezierska ma być przejęta przez gminę

POWIAT OBORNICKI. Rogoziński Zespół Szkół Agrobiznesu zostanie przeniesiony do budynku Zespołu Szkół im Cegielskiego a zadania Zespołu Szkół w Objezierzu ma przejąć gmina Oborniki. Takie decyzje zapadły podczas ostatniej sesji rady powiatu. 

O ile los Agrobiznesu jest już pewny, o tyle w sprawie przejęcia przez gminę Zespołu Szkół w Objezierzu mamy jedynie deklarację burmistrza, bowiem to rada miejska ma prawo podjąć taką decyzję. Szrama najwyraźniej podjął taką decyzję samemu, choć zapewnił zebranych, że jego radni go poprą. Ryzyka raczej tu nie ma, bo radni związani z towarzystwem trzymającym władzę nie mają własnego zdania, głosując zawsze pod dyktando burmistrza. 

Tu trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że przejęcie objezierskiego zespołu szkół będzie kosztować gminę co roku około pół miliona złotych ponad subwencję, jaką wypłaci Obornikom powiat.   

Burzliwiej było podczas dyskusji w sprawie przenosin Agrobiznesu. Tego wieczoru nikt chyba Adamowi Olejnikowi nie zazdrościł jego pracy. Argumenty starosty trafiały w próżnię, mimo iż tłumaczył, że – powiatowi brakuje już 3,7 mln złotych a połowę budżetu pochłaniają jednostki oświatowe. 

Gdy pani Grabowska z Agrobiznesu broniła szkoły, starosta wytknął jej i innym przedstawicielom tej placówki brak oszczędzania. – Wyście rozhulali wydatki, a coście zrobili dla oszczędzania? Coście zrobili, by szkoła przetrwała? Jeżeli nic z tym nie zrobię, to ja to czarno widzę. Zlikwidowaliśmy 14 etatów nienauczycielskich i co? Szkolnictwo istnienie? Istnieje. Nie wierzę, aby nie można było poszukać przez was także szerszych działań oszczędnościowych. Ja się domagam twardych reform. 

Dyrektorowi Łatce starosta zarzucił wprost: to nie ja miałem pana namawiać na jakieś oszczędności, to pan powinien do mnie przychodzić z kolejnymi propozycjami. Pan zarządzał budynkiem i mógł dzięki temu pozyskiwać za wynajem dodatkowe środki.

Dyskusja z minuty na minutę przybierała na napięciu i nikt już starał się powstrzymać emocji. 

Łukasz Szechta z Agrobiznesu zarzucił staroście: pańskie działania są szkodliwe. Zapytał Pawła Drewicza o „godziny karciane” (godziny pracy wynikające z karty nauczyciela). Drewicz przyznał: tych godzin nie uwzględniłem, bo nie było to moim zadaniem. Wyliczyłem, ile wynosi największa liczba sal potrzebnych dla trzech szkół i okazało się, że największa ilość to maksymalnie 33 sale i to jedynie 4 razy w tygodniu. Tymczasem sal dydaktycznych obiekt ma 34 i wszyscy się pomieszczą. Po chwili dodał: potrzebne jest do 6 sal komputerowych a Cegielski ma ich 5. 

Tu do dyskusji i powrócił Adam Olejnik stwierdzając żartobliwie: godzinami karcianymi się nie zajmowałem, bo nie gram w karty i nie znam się na tym. Wreszcie nasłuchawszy się protestów dotyczących umieszczeniu dwóch szkół w jednym budynku, założył konflikt pomiędzy społecznościami obu placówek i wzajemny antagonizm.

Innego rodzaju problem poruszył radny Kazimierz Zieliński. Obwinił rząd o zbyt małą subwencję, za co dostał gromkie brawa z sali. – Najdroższy w naszym powiecie jest jednak uczeń jest w liceum w Rogoźnie – ostrzegł pan Kazimierz i zapytał: a co zrobimy z ogólniakami za rok, gdy będą przynosić coraz większe straty? 

Olejnik dodał i swoją obawę, że pogarszająca się sytuacja finansowa zagraża utrzymaniu przez niego stanowiska a nawet grozi mu ukaraniem. – Planowane dziś wpływy mogą być mniejsze niż sądziliśmy. Skarbnik potwierdziła słowa Olejnika o mizerii finansów powiatu oraz także ostrzegła, że istnieje obawa nie uchwalenia budżetu a już zapowiada się ustawa zabraniająca zadłużać się więcej niż do 60% budżetu. To zmusza samorządy do radykalnych zmian. Jeśli nic nie zrobimy, powiat nie uchwali budżetu na 2014 rok. 

Podczas tej sesji zabrał głos także Bogusław Janus, burmistrz Rogoźna. Mówił o własnych problemach z oświatą, która kosztuje nadmiernie też w jego gminie. – Czuję problem, ale nie mogę w nim pomóc. Według informacji uzyskanych przez naszą redakcję burmistrz Rogoźna chętnie umieściłby gimnazjum nr 2 w opuszczonym budynku Agrobiznesu. Nie ma jednak jednomyślności w radzie miejskiej. Jeżeli większość radnych postanowi, aby gimnazjum gnieździła się na trzeciego w „Cegielskim”, tak się pewnie stanie. Jeżeli rada postanowi inaczej,  uczniowie mogą uzyskać komfortowe warunki nauki. 

Sprawa jest ważna, bo jak stwierdził były starosta Gustaw Wańkowicz nie ma miejsca dla czterech jednostek w jednym budynku. Zapowiedział jednocześnie swój sprzeciw wobec decyzji zarządu powiatu, którego jest zresztą członkiem. 

Przeciwny był też Piotr Gruszczyński z koalicji rządzącej oraz niezależny już radny Gracz, który głosował tak jak opozycja. Ich głosów jednak nie wystarczyło i o przenosinach Agrobiznesu zadecydowało dziewięciu radnych koalicji PO-PiS-SLD a przeciw było zaledwie siedmiu z SiG, PSL oraz dwóch wyżej wymienionych. 

Opuszczający salę sesyjną nauczyciele nie kryli głębokiego zawodu i rozgoryczenia. Najbardziej złorzeczyli na zasiadającą w zarządzie powiatu Zofię Kotecką (PO), także nauczycielkę. Tego co usłyszeliśmy pod jej adresem nie możemy zacytować w obawie, że przeczyta to młodzież. 

Dwie szkoły w jednym budynku stały się teraz faktem i tak jak wylane dwie barwy do jednego naczynia, prędzej lub później połączą się w jedną, tak o Agrobiznesie można już myśleć raczej w czasie przeszłym. Dyrektorów będzie formalnie dwóch, przy czym Renata Tomaszewska ma być tym ważniejszym.

Pomimo zakończenia procesu łączenia, na budynkach szkół nadal smutno powiewają transparenty z protestem.

Podobne artykuły