Co z obornicką strefą parkowania?

OBORNIKI. Swego czasu pisaliśmy o zamysłach władz Obornik dotyczących rozszerzenia strefy ograniczonego parkowania. Wspomniano o tym podczas obrad jednej z komisji rady miejskiej, ale po naszym artykule na ten temat podniosła się wielka krytyka przeciwko takiemu pomysłowi. Burmistrz wszystkiemu zaprzeczył i twierdzi, że takich planów nie było. 

Problem strefy jednak pozostał do rozwiązania. Właśnie kończy się wieloletnia umowa z sucholeską firmą obsługującą strefę i powstaje problem, co dalej.

Strefa raczej pozostanie, bo ma więcej zwolenników niż przeciwników. Jeżeli wierzyć burmistrzowi – pozostanie w obecnym kształcie. Jednak kto ma nią zarządzać, inwestować w nią i na niej zarabiać? Gmina czy nadal firma zewnętrzna? 

Poprzednie władze ułożyły się w ten sposób ze zwycięzcą przetargu, że z 500 tys. zł, które strefa przynosi, 340 tys. zł gmina przekazuje operatorowi, a sama zarabia 160 tys. zł, tj ok. 20% całego zysku. Operator ustawił na swój koszt parkomaty wymalował linie i dba o strefę. Gdyby zadanie przejęła gmina, trzeba by zacząć od zakupu 12 parkomatów po ok. 20 tys. za sztukę. Do tego trzeba dodać koszty obsługi, administrowania i nadzoru, a znając dotychczasową politykę Tomasza Szramy zapewne pojawiłyby się zaraz nowe stanowiska kierownicze. 

Co wobec tego zrobią władze Obornik, tego jeszcze nie wiadomo. Tymczasem decyzja musi zapaść najpóźniej do marca. Zdania samych oborniczan w sprawie konieczności utrzymania strefy i opłat za parkowania są podzielone, jeżeli nie liczyć powszechnego protestu wobec planów jej rozszerzenia. 

Podobne artykuły