Azorek na wysypisko

GMINA OBORNIK. W czasach, gdy schroniskiem dla psów zawiadywały poprzednie władze, kontrola wykazała osiem uchybień. Podniósł się duży hałas i padło wiele słów krytyki.

Następne władze gminy zajęły się schroniskiem i to z wielką pompą. Zatrudniono nowe osoby, zainwestowano niemałe pieniądze. Kolejna kontrola wykazała aż 38 uchybień na 72 punktów. 

Na domiar złego zapadła decyzja o natychmiastowym zamknięciu schroniska, o ile władze gminy go nie przeniosą we właściwsze miejsce i nie zapewnią w nim godziwych warunków bytu czworonogów. Decyzję tę wiceburmistrz Piotr Woszczyk skomentował krótko: schronisko Azorek w obecnym kształcie nie może funkcjonować, bo nie spełnia obowiązujących obecnie norm. 

Problemem jest sama jego lokalizacja. Od schroniska do najbliższych siedzib ludzkich jest kilkanaście metrów a do osiedla najwyżej kilkadziesiąt. Tymczasem norma wymusza minimum 150 metrów od zabudowań. 

– Ja współczuje mieszkańcom Łopatyńskiego, bo psy słuchać nawet u nas w urzędzie miejskim – przyznał Woszczyk. Dodał też: jeżeli obiekt nie zostanie przygotowany do szybkiego przeniesienia zostanie zamknięty natychmiast. 

Sama zmiana adresu, to nie jest jednak rozwiązanie problemu. W przypadku przenosin, trzeba będzie spełnić bardzo rygorystyczne przepisy unijne. Zdaniem wiceburmistrza budowa to konieczność, bo ulokowanie ok. 150 psów w schronisku na zewnątrz gminy trzeba by zapłacić do 1,2 mln złotych, bo według Woszczyka za oddanego do schroniska pieska stawka wynosi 20 złotych dziennie, czyli tyle ile płacimy za pokój w gospodarstwie agroturystycznym. Ma o tyle rację, że tyle płaci się za psi hotel. Inne stawki są za oddanie psów do schroniska. Ponadto wymieniona przez wiceburmistrza kwota zaskakuje też dlatego, że jeszcze niedawno pewna mieszanka gminy Oborniki oddała do schronisk i adopcji około 200 psów i jakoś nie wydała na to milionów. Jeżeli jednak takie ceny, jak podał Woszczyk, są faktem, to jak zrozumieć decyzję władz Obornik, by przyjmować do Azorka psy z kilku innych gmin za cenę niecałych trzech złotych dziennie?

Wiceburmistrz upiera się, że psy powinny zostać w gminie, ale trzeba budować im nowe schronisko. Na szczęście mocno skrytykowany przez nas plan umieszczenia go przy ulicy Łukowskiej upadł, a nową lokalizacją jest gminny teren przy wysypisku śmieci w Uścikówcu.   

Gmina wybrała tereny przy wysypisku, by mieć co wskazać głównemu inspektorowi sanitarnemu. Woszczyk twierdzi, że zainteresowanych nowym obiektem jest aż 14 gmin i jest to kolejna informacja, w którą jakoś trudno uwierzyć. Nowe schronisko może kosztować nawet kilkanaście milionów złotych. Gmina chciałaby zamknąć się jednak w kwocie do 5 mln złotych, o ile znajdzie partnerów chętnych takie pieniądze zainwestować. W nowym schronisku ma znaleźć azyl około 250 psów. Władze sądzą, że do budowy dołożą się zainteresowane gminy. 

Liczą też na zamożną mieszkankę Kowanówka, która chętnie sypnie milionami na nowe schronisko. Marnie to jednak wygląda, bo wiara w miliony prywatnej inwestorski zakrawa na bajkę, a takie gminy jak na przykład niezamożny Ryczywół, zadłużona ponad miarę Murowana Goślina czy inwestujące w kanalizację Rogoźno nie będą mogły sobie pozwolić na dofinansowanie inwestycji, która znajdzie się poza terenami tych gmin, nie będzie ich własnością, a ponadto nie będzie miała żadnej gwarancji trwałości. 

– Jeśli nie zechcą zainwestować, to nie odbierzemy ich psów – postraszył Piotr Woszczyk. Sprawdziliśmy reakcję na to w Rogoźnie i usłyszeliśmy – jak Oborniki nie zechcą naszych psów, to przyjmie je Wągrowiec i po kłopocie. 

Zapytany wprost – kto konkretnie jest zainteresowany w zainwestowaniu w Uścikówskie schronisko, Woszczyk nie wymienił nikogo. Zdaniem radnego Bogdana Bukowskiego – koszt budowy będzie wyższy niż założono, więc lepiej dać gminie zewnętrznej 40 – 70 tysięcy, tak jak nam dają sąsiedzi, a nawet 100 tysięcy złotych i mieć spokój oraz mniejsze koszty.

Podobne artykuły