O Aldonie, która nie skrzeczy

STOBNICA. Z okazji zbliżającej się Wigilii postanowiliśmy odwiedzić zwierzyniec w Stobnicy, aby zapytać, czy któryś z jego mieszkańców zechce powiedzieć coś ludzkim głosem w noc przez Bożym Narodzeniem. Szybko się okazało, że takiego zwierzęcia nie ma. Psy tam szczekają, koniki polskie rżą, gęsi gęgają a wilki wyją, gdy tylko zobaczą księżyc w pełni. Jednak wśród tamtejszego zwierzyńca żyje też bardzo dziwna lokatorka, która też nie mówi ludzkim głosem, ale którą z pewnością warto poznać.

Jest to sójka, którą ktoś przyniósł, jako pisklę do stacji Uniwersytetu Przyrodniczego w Stobnicy, a pracujący tam leśniczy troskliwie się ptakiem zajął. Sójka miała złamane skrzydło i była w kiepskim stanie. 

Leczenie trwało czas jakiś a rekonwalescentka mieszkała ze swym opiekunem razem z jego kotami i psem imieniem Borys. Nie znała innych ptaków i szybko zaprzyjaźniła się z lokatorami domu. Nadano jej imię Aldona i wyleczono. 

Nauczyła się jeść to, co sójki i poruszać jak sójki. Nie nauczyła się tylko skrzeczeć, bo nie miała nauczyciela. Sójka jak wszystkie krukowate łatwo przyswaja sobie dźwięki. Jakież było jednak zaskoczenie jej opiekunów, gdy pewnego dnia Aldona frunęła na drzewo, siadła na gałęzi i zaczęła… miauczeć. 

Jest być może jedynym ptakiem, który nie skrzeczy i nie ćwierka, ale miauczy jak kot. 

Gdyby w domu leśnika nie było żadnych innych zwierząt, być może Aldona nauczyłaby się ludzkiej mowy i odezwała w noc wigilijną.

Podobne artykuły