Mieszkańcy Żernik nie mogą znaleźć zrozumienia u władz

ŻERNIKI. Mieszkańcy jednego z osiedli wsi Żerniki mają poważny problem z dotarciem do domów ilekroć spadnie choćby nawet mały deszcz. O większych opadach ich jedyna droga zamienia się w błotniste bajoro i przejazd nią jest niemal niemożliwy. Gdy grzęzną pojazdy chodzą pieszo ślizgając się i taplając w błotnistej mazi. Niszczą się pojazdy a ludzie żyją w strachu, że gdyby, nie daj Boże, trzeba było wzywać pogotowie, to może ono nie dotrzeć. 

Mieszkańcy Żernik apelują do władz Obornik, ale bezskutecznie. – Wysłaliśmy dziesiątki pism i monitów, nikt nie chce nic w tej sprawie zrobić – skarżył się pan Sławomir. Inny mieszkaniec próbował porozmawiać o przebudowie drogi z burmistrzem Szramą, nie został nawet wysłuchany. O budowę drogi apelowała także sołtys wsi a radna Anna Rydzewska próbowała przepchnąć żernicką drogę przez komisję społeczną, pozostając niestety bez wsparcia ze strony radnych koalicji burmistrza. 

Nikt nie wie, czym Żerniki zasłużyły sobie na taką pogardę ze strony obecnych włodarzy gminy. – Już tylko możemy liczyć na waszą gazetę – usłyszeliśmy w słuchawce redakcyjnego telefonu.

Może od Orlika obok stadionu w Objezierzu, może od etatu dla kolejnego urzędnika, czy kolejnej nieudanej imprezy, warto polepszyć codzienne życie ludzi skazanych na drogę przez błoto i mękę. Może warto odszukać zaginiony "ranking dróg” i zapisać w nim drogę Żernicką jako priorytet, a na razie choć utwardzić ją tłuczniem.

Podobne artykuły