Fikcja i abstrakcja, czyli budżet powiatu

POWIAT OBORNICKI. Budżet powiatu klecony był w bólu i męce. Wciąż brakowało dwóch milionów do spięcia wpływów i wydatków. Skarbnik powiatu Joanna Konieczna nie kryła, że uchwalenie budżetu na rok kolejny nie było by możliwe, gdyby nie pewne zabiegi księgowe. 

– Dla mnie to jest abstrakcja – stwierdziła przed połączonymi komisjami rady powiatu pani Joanna. Za wszystko wini państwo, bo dało, jej zdaniem, powiatom prawo do zadłużania się a teraz nakazuje trzymać reżim finansowy i uchwalać budżety mimo długów. – To dla mnie jest fikcja. 

Niemal wszyscy radni spod znaku PO byli zgodni, że rząd PO zostawił powiaty w bardzo trudnej sytuacji. Zapachniało kabaretem.

– Praktycznie nie tylko rok przyszły, ale do końca tej kadencji powiat nie będzie miał ani grosza na inwestycje – stwierdził Henryk Łukaszewski z SiG. Aby coś zbudować, trzeba by pożegnać wszystkich urzędników, a zostawić tylko jednego starostę – dodał po chwili z nutką sarkazmu. Odpowiedział mu na to Piotr Gruszczyński. – Nie mamy na nic, ale musimy pokazywać pieniądze, których nie mamy na inwestycje. 

To ci dopiero sztuczka, muszą przyznać nasi czytelnicy. Sztuczka, którą księgowa mogłaby pokazywać nawet w cyrku. 

Podobne artykuły