Była sekretarka burmistrza dostała etat w OOK – dyskusja na sesji rady miejskiej

OBORNIKI. Pani Dagmara przepracowała w Obornickim Ośrodku Kultury kilka lat. Jest absolwentka kulturoznawstwa, osobą zaradną, kompetentną i co ważne nie drogą. Pracowała w niepełnym wymiarze godzin za 850 złotych miesięcznie, bo specyfiką domu kultury jest sezonowość. Nie codziennie odbywają się imprezy, nie codziennie są chętni na zajęcia, więc i praca jest niecodziennie. Pani Dagmara godziła się z takim zatrudnieniem na umowę zlecenie w nadziei, że dostanie wreszcie stały etat. Nowy dyrektor OOK Adam Krasicki wprowadził do nowych ludzi i na miejsce pani Dagmary zatrudnił byłą sekretarkę Tomasza Szramy jeszcze z Liceum Ogólnokształcącego, a przy tym swoją koleżankę, Annę Jagodzińską. Nie zatrudnił jej na cześć etatu, ani na umowę zlecenie, ale na cały etat z niezłym wynagrodzeniem. 

To zainteresowało radną Renatę Wąsowicz. Przeprowadziła własne śledztwo i zapytała publicznie podczas sesji rady miejskiej dyrektora Krasickiego: wynika z moich informacji, że osoba która pracowała przed panią Jagodzińska miała równie wysokie kwalifikacje na to stanowisko i zatrudniona była na umowę zlecenie, więc koszty dla gminy były oczywiście mniejsze. Chciałabym zapytać, czy pani Jagodzińska ma takie wynagrodzenie jak pan nam już mówił, w kwocie 1900 złotych, i czy to jest już całość, czy jeszcze jakieś inne pieniądze dostaje.

Zamiast odpowiedz usłyszała od przewodniczącego rady sprzeciw wobec jej dociekliwości, choć dyrektor OOK ostatecznie jej informacje potwierdził. Renata Wąsowicz dociekała także, dlaczego w OOK nastąpiły takie zmiany, bo poprzedniczka była osobą, która miała bardzo dobre kwalifikacje? 

Nieco później Adam Krasicki wyjaśniał: jeśli chodzi o panią, której nie przedłużyłem umowy, to nie przedłużyłem jej na wakacje sugerując, że może od września będzie ta umowa przedłużona. Ona z tej możliwości już nie skorzystała. Nie wiem dlaczego. 

My zapytaliśmy po prostu samą zainteresowaną. Okazało się, że gdy dowiedziała się, iż jej miejsce zajęła już dobra koleżanka burmistrza i dyrektora z etatem i dobrą pensją, a jej zaproponowano niczym ochłap umowę na czas określony i to za kilkaset złotych, poczuła się tym obrażona. 

Nie udało nam się dowiedzieć, czy panią Jagodzińską dyrektor Krasicki zatrudnił wg kwalifikacji, po znajomości, czy wyraźne na polecenie burmistrza. Jako sekretarka nie miała żadnego doświadczenia do pracy w Ośrodku Kultury. Co z tego wynikło, napiszemy w kolejnym numerze. 

Podobne artykuły