Naobiecywał i czmychnął, czyli wybory w LGD

OBORNIKI. Burmistrz Tomasz Szrama chce mieć swoich ludzi wszędzie, gdzie zapadają decyzje lub tworzone są dzieła i instytucje mające wpływ na gminę, jej wizerunek i funkcjonowanie. Nie ma w tym niczego szczególnego. Niczego, czego by nie czynili jego poprzednicy. Im rządzący szerzej rozstawi oddanych sobie ludzi, tym szerszy będzie jego krąg władzy. Różnica polega tu jedynie na klasie rządzącego i jego sposobie działania. Aby zilustrować obecne „działanie” warto wspomnieć o niedawnych wyborach i obietnicach związanych z zarządzeniem ponadgminną Lokalną Grupą Działania (LGD) „Kraina Trzech Rzek”, do której należą oprócz Obornik także Ryczywół i Murowana Goślina. 

W świetlicy Szkoły Podstawowej nr 2 w Obornikach odbyło się walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze członków Lokalnej Grupy. Poprzedziły je jednak zdarzenia, o których trzeba wiedzieć. Burmistrza Szramę odwiedziła kierująca biurem LGD Renata Gembiak-Binkiewicz. Wyznała, że ma zamiar startować w wyborach na prezesa, o ile ją burmistrz w tym zamiarze poprze. Pani Renata zna LGD dobrze jak nikt, jest świetnie przygotowana merytorycznie do działania, pracowita i pełna dobrych chęci. Jest też osobą komunikatywną, z którą współpracuje się łatwo i chętnie a Tomasz Szrama mógł już wiedzieć także o tym, że o prezesie LGD Waldemarze Krankiewiczu z Murowanej Gośliny mówi się różnie i narzeka na brak u niego cech potrzebnych dobremu prezesowi. Wobec takiej sytuacji Szrama chętnie poparł panią Renatę i to bardzo formalnie. 

Nie wiedziała wtedy ona jeszcze, że identycznego poparcia burmistrz udzielił także prezesowi Krankiewiczowi, być może licząc na to, że w tajnych wyborach i tak nikt nie odgadnie, kto na kogo głosował i kto co komu naobiecywał.  

Zadbał też Szrama o to, aby w LGD zasiadło jak najwięcej jego ludzi, dzięki czemu miałby nad organizacją kontrolę. Rozpoczęło się wielkie zapisywanie. Do LGD przystąpiły nawet osoby dotąd nie wiedzące, czemu ono służy i jak działa. Kuriozalnym przykładem może być koncepcja pana Daszkiewicza, który podczas samoprezentacji obiecał, że jeżeli wygra, to będzie przyznawał pieniądze wszystkim, którzy przyjdą do niego z pomysłem. Nie wiedział widać, że od przyznawania pieniędzy jest szeroka rada i tylko ona podejmuje decyzje o wsparciu projektów. 

Ostatecznie oprócz wymienionego, wiceburmistrza Piotra Woszczyka i doradcy Nowackiego zapisali się do LGD najwierniejsi radni z grupy burmistrza. Zebrało się tego razem około 30 osób, co do których Szrama miał pewność pełnej dyspozycyjności. 

Zanim delegaci zajęli swe miejsca, czuć było jednak sporą nerwowość. Okazało się bowiem, że oprócz „burmistrzowej trzydziestki” na sali jest jeszcze pięćdziesięciu innych i niezależnych od nikogo członków LGD. Na początek w imieniu zarządu kończącego swoją kadencję prezes Waldemar Krankiewicz złożył sprawozdanie z działalności w okresie 2008-2011. Przewodnicząca komisji rewizyjnej, Maria Koralewska nie miała istotnych zastrzeżeń. Tak udało się przejść do wyborów nowego zarządu. 

Tu jednak szybko okazało się, że wybory będą jawne, bo tak zakłada statut i taka była wola większości. Po jej informacji najpierw było widać zaskoczenie na twarzy Tomasza Szramy, a zaraz potem zabrani ledwo dostrzegli pięty burmistrza, który w dużym pośpiechu czmychnął z sali obrad. Zwrócili na to uwagę szczególnie ci, którym pan burmistrz obiecał poparcie nieomal gwarantujące i zwycięstwo. Po przeliczeniu głosów okazało się, że prezesem została najlepiej chyba do tego przygotowana Renata Gembiak-Binkiewicz. Jej zastępcą jest Małgorzata Najdek oraz dokooptowany z grupy Szramy Krzysztof Hetmański. W komisji rewizyjnej zasiadać będą Maria Koralewska, Roman Białachowski i Paweł Bukowski.

Od wyborów minęło już nieco czasu a jego uczestnicy wciąż o nim opowiadają, nie mogąc się pozbyć smutnej refleksji, że postępowanie burmistrza Obornik było zdecydowanie dalekie od oczekiwanego.

Podobne artykuły