Powiat obornicki: oszczędzanie, zwalnianie, kompletny zastój i brak nadziei na poprawę

POWIAT OBORNICKI. Powiat zarządzany przez kolejne kadencje przez tych samych wciąż ludzi dobrnął właśnie do zapaści finansowej. Najciężej jest w sferze oświatowej, bo tam kierowane są największe wydatki. Starostwo dostaje co prawda subwencję na utrzymanie oświaty, ale ona już nie wystarcza. 

– Dochody powiatu na oświatę wynoszą 18, 823 mln zł, natomiast wydatki ujęte w budżecie na rok przyszły zaplanowano w wysokości ok. 19 mln złotych i są znacznie niedoszacowanie – stwierdziła skarbnik Joanna Konieczna. Nie ma w budżecie pieniędzy, z których można byłoby przesunąć środki na oświatę. Nie ma w budżecie środków na jakiekolwiek inwestycje. Ba, nie ma ich nawet na remonty. Zarząd z wielkim trudem spiął przyszłoroczny budżet, w którym zabrakło dwóch milionów złotych. Jednak „klamra”, która ów budżet spina jest słabiutka i może nie wytrzymać, tym bardziej, że nie robi się niczego sensownego, aby zmniejszyć wydatki. 

Przez ostatni rok obserwowaliśmy na przykład chocholi taniec wokół siatki szkół. Był najpierw kroczek w przód, potem kroczek w tył i niezdarne drobienie wokół placówek, których już dawno być nie powinno. Na koniec okazało się, że tancerze dotarli do miejsca, z którego ruszyli i mimo zadyszki nie zmieniło się nic. Skoro zarząd nie potrafił, zlecono działanie naczelnikowi oświaty. 

Paweł Drewicz na początek poinformował, że w paru powiatach nauczycielom nie wypłacono podwyżek należnych im z ustawy, bo powiaty nie miały z czego zapłacić. Jest tego spora kwota, bo nauczyciele dostali podwyżkę w wysokości ok. 6% licząc ją w roku budżetowym. Jednak sugestia naczelnika zawisła w próżni, bo jeżeli choć jeden z poszkodowanych nauczycieli pójdzie do sądu, to ruszy za nim cała lawina wypłat, odsetek i odszkodowań, która zasypie powiat kosztami z kretesem. 

W tej sytuacji naczelnik przeszedł do cięcia płac i wydatków rzeczowych w podległych mu jednostkach. Szkoły nie dostaną już środków na odprawy nauczycielskie, bo jak stwierdził – nierzetelnie planowały. Pieniądze na ten cel trzyma sam Drewicz i da je dopiero, gdy będzie taka potrzeba. Naczelnik ciął też po budżetach szkól, bo jak stwierdził – nie rozumiem, dlaczego miałby nastąpić wzrost wynagrodzeń nauczycieli.

W LO Oborniki obciął 194 tysiące, choć w LO w Rogoźnie tylko 95 tysięcy. O 214 tys. mniej dostanie dyrektor Molski z Obornik a o 132 tys. mniej dyrektor Tomaszewska z Rogoźna. Dyrektorowi Ostrowskiemu z Objezierza obciął sporo ponad ćwierć miliona a najwięcej przyciął zespołowi szkół w Kowanówku, bo się tam księgowa pomyliła w szacunkach o niemal 400 tysięcy. W sumie udało się Drewiczowi zaoszczędzić tą drogą ponad półtora miliona.

Oszczędzać trzeba, choć zdaniem radnego Pawła Bździaka – symetrycznie a nie jedynie na oświacie. 

Starosta Adam Olejnik ostrzega, że – nie będzie ani jednego wydziału, żądnej jednostki, gdzie nie byłoby w przyszłym roku oszczędzania. Już zapowiada zwolnienia w Powiatowym Urzędzie Pracy, gdzie budżet zostanie zmniejszony o około 200 tysięcy. Koniec starań o dofinansowanie unijne – bo przy inwestycjach z udziałem pieniędzy unijnych musimy mieć własny wkład. Powiatowy zarząd dróg dostanie pieniądze jedynie na bieżące utrzymanie najważniejszych dróg i prawdopodobnie 16-osobowy zespół będzie z powodu braku pieniędzy bumelował aż się jakieś pieniądze kiedyś pokażą. 

Nie są jeszcze znane wszystkie szczegóły dotyczące zaciskania pasa, na co wskazywał w imieniu opozycji były wicestarosta Kazimierz Zieliński. Jego zdaniem powiatu dziś nie stać na dwie poradnie pedagogiczno-psychologiczne, na dwie limuzyny z kompletem kierowców, którzy przez większą cześć dnia ziewają z nudów czy na kilkudziesięcioosobową grupę urzędników, gdy zdaniem Zielińskiego – wystarczy przejść się przez pokoje, aby znaleźć spore rezerwy. Wreszcie nie musi mieć powiat aż pięcioosobowego zarządu, bo to też słono kosztuje. 

Powiat obornicki, oprócz swoich zadań finansowych ma do spłacenia także znaczne długi. Tylko na ten cel musi zarezerwować około dwóch mln złotych. 

Kłopoty nie spadły na powiat jednak nagle. Gdy nasza gazeta pisała o coraz gorszej sytuacji finansowej powiatu. Dziś jako mieszkańcy Ziemi Obornickiej mamy gorzką satysfakcje z tego, że mieliśmy rację. Spięcie budżetu powiatu udało się dzięki nucie optymizmu, że nie będzie aż tak źle, jak się może wydawać. A co jeśli jednak będzie źle? Jeżeli jeszcze bardziej spadną dochody z CIT, PIT komunikacji?

Powiat ma własnych dochodów zaledwie 11% z 40 mln niezbędnych do przeżycia. Jeżeli i owe 11% spadnie, będzie katastrofa. Na koniec musimy przypomnieć, tak jak na początku, że powiatem rządzi wciąż ta sama ekipa. Skoro jest więc coraz gorzej, trzeba się zastanowić nad tym, czy potrafi ona opanować problem, który sama swymi decyzjami nam wyhodowała.

Podobne artykuły