Burmistrza zabawa na sianie, przeczołgana radna a Wargowo zastosowało tajną broń i wygrało turniej wsi

KOWALEWKO. W minioną sobotę Kowalewko na jeden dzień stało się najbardziej zatłoczoną wsią na Ziemi Obornickiej. Wszystko za sprawą gminnego turnieju wsi, na który przybyły setki uczestników wraz z rodzinami. 

Wsie rywalizowały z sobą w szeregu unikatowych konkurencji. Były to między innymi przeciąganie liny, przenoszenie worków z ziemniakami, sztafeta męska, sztafeta damska, przeciąganie opony od traktora,, wyścig w workach, strzelanie z wiatrówki, rzut małym presakiem na odległość i rzut woreczkiem z ziarnem do celu. 

Ten ostatni wzbudził wiele emocji po tym, jak prawie wszyscy biorący udział w konkurencji zajęli ex aequo pierwsze miejsca. Prowadzący zawody, nigdy nie zachrypnięty Tadeusz Ratajczak uznał, że konkurencja była za łatwa i w przyszłym roku woreczek organizatorzy wymienią na 10-kilogramowy wór.

Przy okazji każdej rywalizacji górowała inna wieś. Najlepszych strzelców miała Przeciwnica, presakiem najlepiej rzucali mieszkańcy Chrustowa a ziemniakami Kiszewa. Jednak w ostatecznej rozgrywce liczyły się tylko trzy wsie: Wargowo, Rożnowo i Urbanie. 

W przedostatniej konkurencji (bieg w workach) Wargowo użyło swego „Wunderwaffe” którym były piękne mieszkanki tej miejscowości. Każda z nich ubrana w długą pomarańczową koszulkę z nazwą wsi i krótkie lub podziurawione leginsy, wprawiała we wrzenie męską część przeciwnej drużyny. Rywale Wargowa podczas rywalizacji, zamiast biec w kierunku swojej drużyny, potykali się wpatrzeni w dziewczyny. 

Podobnej taktyki użyły panie z Żukowa. Ubrane w tradycyjne spódnice, podkasały je aż pod górną część ud. Tego nie wytrzymali widzowie, którzy zaczęli przekrzykiwać się, ujawniając swoje zdania na temat tego, jak wysoko damska spódnica powinna zostać uniesiona. Każdy okrzyk w tej burzliwej debacie nakazywał zakasanie przyodziewku coraz wyżej. Na szczęście żukowianki wybrały taką wysokość, by nie godziła w ich honor, a zarazem sprawiała trudność w skupieniu przeciwnikom. 

Nawet sędzia turnieju Piotr Kucharski widząc panie w krótkich spódniczkach chwycił się za serce i żartem powiedział: to jest na pewno niedozwolone. Dziewczęta z Bąblina, widząc, co wyrabiają ich przeciwniczki, z uśmiechem na twarzy pogroziły palcami swoim rywalkom.

Ostatnia konkurencja (przeciąganie liny) wystawiła drużyny na ciężką próbę. Podzielona ona było na etapy. Zwycięska drużyna przechodziła do następnej fazy, walcząc tylko po kilku minutach odpoczynku z nowym przeciwnikiem. Uścikowo, z niepokonanym panem Januszem, zostało szybko faworytem. Jednak  Świerkówki były zbyt mocnym dla nich przeciwnikiem.  Świerkówki zaś nie cieszyły się długo zwycięstwem, ponieważ wyeliminowano je w półfinale. 

W ostatnim pojedynku turnieju spotkały się Wargowo i Rożnowo. Walka była bardzo wyrównana, a lina przez kilka sekund była naprężona do granic możliwości. Jednak to wargowianie zostali zwycięzcami konkurencji, a jak okazało się kilka minut później i całego turnieju.  

Sołtys Irena Magdziarek stanęła na  przygotowanym podium i odebrała w imieniu Wargowa puchar za to bezdyskusyjne zwycięstwo. Na drugim miejscu znalazło się Rożnowo z sołtysem Tomaszem Łukaszewiczem, a trzecim pochwalić się może Urbanie ze Zbigniewem Myszkowskim. 

Wszyscy zwycięzcy poszczególnych konkurencji otrzymali medale. Poza konkursem ogłoszono jeszcze dodatkowe zawody w przeciąganiu liny. W pierwszych udział wzięli mężczyźni kontra kobiety. Ratajczak chciał dać dobra radę męskiej drużynie mówiąc:  jak dacie paniom wygrać, to powiedziały, że przeciągną was do budki z piwem. Mężczyźni jednak unieśli się honorem i nie pozwolili wygrać słabszej, ale piękniejszej płci. W drugiej konkurencji dzieci stanęły przeciwko funkcjonariuszom straży miejskiej.  Wygrali oczywiście cywile. 

Najmłodsi podczas trwania turnieju bawili się rewelacyjnie, a to za sprawą porozrzucanego siana. Stanowiło dla nich najlepszą atrakcję. Grupy dzieci nurkowały w sianie i toczyły "wojny" pomiędzy sobą, używając go jako broni. Wiceburmistrz Woszczyk, widząc roześmiane maluchy, sam przyłączył się do zabawy, obrazowo demonstrując co oznacza zwrot "zabawa na sianeczku, sianie". 

Ciekawostka tego turnieju był czyny udział w nim radnych i Woszczyka. Wstąpili oni do niektórych drużyn i jako honorowi obywatele wsi, ku radości widzów, brali czyny udział w zawodach. Radna Roszyk tak się zaangażowała w przeciąganie liny, że gdy wylądowała powalona na ziemi, trzeba było ją przeczołgać kilka metrów, aby wreszcie się poddała. Woszczyk zaś w workach wspomagał podkasane dziewczyny z Żukowa.

Pogoda i frekwencja dopisała na tegorocznym turnieju. Dobra zabawa i rodzina atmosfera stała już się tradycją tego typu spotkań.  Dzięki dużemu zaangażowaniu organizatorów (pracowników OCS, OOK i przede wszystkim sołtysa Kowalewka Wojciecha Partyki oraz mieszkańców Kowalewka, którzy ciężko pracowali, by wszytko było zapięte na ostatni guzik) wiele osób z  całej gminy spędziło niezapomniane sobotnie popołudnie.

Podobne artykuły