Zapomnieli o Dołędze

POWIAT OBORNICKI, DOŁĘGA. Podczas ostatniej sesji rady powiatu przewodniczący rady miejskiej Rogoźna Zdzisław Hinz zaproponował, aby powiat uruchomił komunikację publiczną pomiędzy Rogoźnem a Obornikami. – Brak dojazdu utrudnia dostanie się mieszkaniom naszej gminy do szpitala czy innych instytucji powiatowych. 

Komunikacja powiatowa zainteresowała również wójta Jerzego Gacka. Poprosił o rozważenie gminnego połączenia autobusowego pomiędzy Obornikami a Ryczywołem. Wywiązała się dyskusja o tym, czy Oborniki nie mogliby swojej planowanej wciąż komunikacji rozciągnąć na cały powiat. Wiceburmistrz Woszczyk stwierdził, że jest to możliwe i wymaga porozumienia. 

Jako pierwszy otrzeźwiał radny Kazimierz Zieliński z gminy Ryczywół. – Prom przez Wartę w Kiszewie padł i nie ma pieniędzy na jego przywrócenie a tu się mówi o planach komunikacji powiatowej? Trudno nie przyznać mu racji. Dyskusja o kosmosie, podczas gdy odcięto cześć ludności powiatu od powiatu obornickiego jest groteskowa. 

Promu nie ma i nic nie zapowiada, aby miał znów ruszyć. Byłego przewoźnika zwolniono z pracy i zaprzęgnięto do zbierania śmieci na stadionie. Znikła gdzieś łódź, którą przewoził mieszkańców Dołęgi przez rzekę. Silnik trafił podobno w ręce strażaków, zlikwidowano też linę. Tymczasem problemem był tylko jeden słup, który upadł i przez ten słup, a może i złą wolę polityków, mieszkańcy nie mają przeprawy. 

Obiecywała się zająć ich losem radna z tego okręgu Zofia Kotecka, ale szybko o obietnicy swej zapomniała. Może dlatego mieszkańcy Dołęgi nie szukają już wsparcia u polityków. Napisali do naszej redakcji list, w którym czytamy między innymi: zwracamy się z uprzejmą prośba, aby poruszył pan na łamach Ziemi Obornickiej sprawę mieszkańców Dołęgi. Żadna poprzednia władza nie była tak dotkliwa dla mieszkańców naszej wsi jak obecna. W tej osadzie na wprost byłej przeprawy w Kiszewie mieszkają dwie wdowy z dziećmi w wieku szkolnym. Mimo, że obecny burmistrz Szrama i radna Kotecka (notabene dyrektor szkoły, do której uczęszczają te dzieci) mieszkają w Kiszewie, nie są zainteresowani ich losem. Bezduszność burmistrza przeszła wszelka ludzką przyzwoitość, likwidując im nawet przeprawę łódką. Obecnie są odcięci od świata i pozostawieni samym sobie. By dostać się do Obornik musza jechać lasem do Sławienka, następnie do Obornik. Tu ludzie są bardzo biedni i przy obecnych cenach benzyny są kompletnie bezradni. 

Kiedyś przeprawa przez Wartę była bardzo popularna. Przeprawiali się nią mieszkańcy okolicznych wiosek. Zarówno do pracy, jak i do kościoła lub w celach rekreacyjnych.

Rozżalenie mieszkańców Dołęgi jest ze wszech miar słuszne. Wyjaśnić im jedynie trzeba, że przeprawę zlikwidował starosta, a burmistrz się temu nie przeciwstawił i nic nie zrobił w kierunku jej utrzymania. Przecież wystarczyłoby ustawić jeden słup a przeprawa znów byłaby czynna. Likwidując tylko jeden z etatów kierowcy limuzyny w starostwie można by utrzymać za to przewoźnika i nie skazywać mieszkańców osady na brak dostępu do własnej gminy. 

Dojazd dzieci do szkoły będzie się musiał odbywać przez Sławienko niemal dookoła gminy. To przecież absurd dowodzący nie tylko złej woli, ale i braku człowieczeństwa oraz zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Bo jak można snuć plany ogólnopowiatowej komunikacji zapominając o małej Dołędze.  

Podobne artykuły