Zawiedli Hiszpanie i powiatowi urzędnicy

POWIAT OBORNICKI. Powiat obornicki pozyskał na przebudowę drogi Gołaszyńskiej, od Obornik do Świerkówek przez Maniewo, dotację unijną wartą ponad cztery miliony złotych. Może ją jednak stracić, jeżeli przebudowa nie zostanie zrealizowana w określonym czasie. 

Przebudowę drogi zlecono firmie hiszpańskiej IC Construcción, Ingeniería i Gestión de Obras S.A. Crta. z Artica (Nawarra),  współpracującej z poznańskim partnerem konsorcyjnym. 

Mimo upływu czasu Hiszpanie nie pojawili się na budowie i droga, jaka była taka jest nadal. Tymczasem, według słów starosty Olejnika – do sierpnia miało być wykonane już 40% prac. Podniósł on w związku z tym larum. Trudno orzec, skąd to nagłe przebudzenie wśród urzędników powiatu, którzy odkryli pod jesień, że nikt drogi nie buduje. Być może miła wiosna potem wakacje i ogólna niechęć do działania uśpiły ich do tego stopnia, że zapomnieli zainteresować się najpoważniejszą inwestycją powiatu obornickiego. 

Na szczęście starosta ogłosił pobudkę i sam się zabrał za drogę. By nie denerwować rady pocieszył: jak Hiszpanie nie ruszą, powiat dostanie odszkodowanie. Jeżeli jednak powiatowi urzędnicy będą nadal drzemać, na wyegzekwowanie odszkodowania nie ma co liczyć. Niestety, nawet jeśli się uda, to nie zastąpi ono mieszkańcom Gołaszyna i Maniewa drogi. 

Być może do podobnego wniosku doszedł także starosta, bo oznajmił, że zarząd dróg powiatowych napisze do Hiszpanów list, w którym nakłoni ich do rozpoczęcia prac. Dyrektor Jeran ma zamiar poinformować ich też o tym, że w Polsce są srogie zimy, bo i skąd mieli by oni o tym wiedzieć. Postraszył w liście niepokojem przeróżnych samorządów od gminy aż do województwa i wspomniał o braku wiarygodności wobec hiszpańskiej firmy. 

Teraz urzędnicy powiatu czekają na odpowiedź. Jeśli ta nie nadejdzie, to straszą zerwaniem umowy. Adam Olejnik przypomniał, że  na realizację Hiszpanie mają dwa lata – i dodał – dobrze żeśmy taką umowę zawarli. Wierzy w to, że brak realizacji harmonogramu pozwoli na zerwanie umowy bo uważa, że – jest małe prawdopodobieństwo, żeby harmonogram został utrzymany. Na koniec oświadczył butnie: aneksu nie podpiszemy, bo stracimy ponad 4 mln – i dodał głosem pełnym nadziei – jeśli następny wykonawca zagwarantuje nam dobrą jakość i terminowość to wszystko jest dobrze.

Czy aby na pewno? Można mieć wątpliwości. Jeżeli faktycznie dojdzie do zerwania umowy, a Hiszpanie maja na jej realizacje dwa lata, to na ewentualne odszkodowanie trzeba będzie się tłuc po sądach latami, na co powiatu nie stać

Co do harmonogramu, to mamy dobry przykład z Obornik, gdzie firma układająca kanalizację zmieniała harmonogram wiele razy i włos z głowy nikomu za to nie spadł, gdyż wykonawca zawsze znajdzie powód niezależny od niego. 

I jeszcze na koniec konkluzja. Szkoda, że śledzący harmonogram urzędnicy obudzili się tak późno. Może Hiszpanów należało zacząć ponaglać znacznie wcześniej, by efekt był dziś inny?

Podobne artykuły