Fałszywy złoty kot i kiepskie życie erotyczne

ŚWIERKÓWKI, OBORNIKI. W minioną środę Marek, 39-letni mieszkaniec Obornik, wracał swoim samochodem marki VW Pasat do domu. Jadąc trasą krajową nr 11 zjechał do Świerkówek, aby zatankować. Zanim jednak zdążył dojechać do stacji benzynowej na swojej trasie zobaczył przydrożnego sprzedawcę biżuterii. 

Zatrzymał się z myślą o swojej żonie i jej zbliżających się imieninach.  Podszedł do rozstawionego na przenośnym stole asortymentu. Zobaczył tam złote i srebrne zegarki, naszyjniki oraz pierścionki. Sprzedawca  przywitał go z wielkim uśmiechem. Mężczyzna miał długi czarny wąs, który sprawiał, że przypominał wędrownego cyrkowca. Jednak oprócz tej ekstrawagancji wyglądał normalnie, ubrany w marynarkę i dżinsy. Czego pana dusza pragnie? – zapytał Marka 

Oborniczanin przybliżył mu swoja sytuację – zbliżające się imieniny żony i nie trafione prezenty z poprzednich lat. Wspomniał również, że gdy tylko jego żonie nie spodoba się prezent, odbija to się później na ich życiu erotycznym. Sprzedawca poklepał go ze zrozumieniem po plecach  i powiedział: teraz pańskie problemy się skończą. Co powie pan na tą złotą broszkę w kształcie delfina?  Marek natychmiast odmówił tłumacząc, że jego żona ma poglądy porównywalne z zawziętym ekologiem i uważa, że trzymanie delfinów w basenie jest nieetyczne. To może kot? –  zapytał sprzedawca i wyciągnął złoty naszyjnik. Oborniczaninowi spodobał się ten pomysł, ale nie spodobała mu się cena. 150 zł, pan żartuje – powiedział. Czyste złoto proszę pana – odpowiedział sprzedawca, ale szybko dodał: ze względu na pana pożycie małżeńskie 100 zł. Zadowolony Marek wyjął banknot z portfela i zapłacił sprzedawcy. 

Zachwycony zakupem podarował żonie prezent jeszcze tego samego dnia. Gdy tylko to zrobił, gorzko pożałował. Najpierw kobiecie przypomniał się zmarły dwa lata wcześniej jej własny kot, a następnie jubilerskim spojrzeniem, znanym jedynie kobietom, oceniła że rzekomy złoty naszyjnik nawet nie leżał w pobliżu szlachetnego kruszcu. Kiedy dowiedziała się, ile mąż zapłacił, oceniła w niewybrednych słowach jego zdolności intelektualne a następnie kazała oddać naszyjnik. 

Następnego dnia Marek pojechał zrobić, co jego lepsza połowa mu kazała.  Jednak sprzedawcy nie było na drodze w Świerkówkach. Jak się później, spłoszyła go policja. Zareagowała ona na apel mieszkańców wsi, którzy powiadomili mundurowych o fałszywym sprzedawcy złota. Marek nie miał innego wyjścia, tylko wrócić do domu i opowiedzieć o całej sytuacji żonie, co oznacza kiepskie życie erotyczne z jego ukochaną. Na pocieszenie został mu jedynie fałszywy złoty kot. Policja tymczasem szuka sprzedawcy.

Podobne artykuły