Sąd: radny Mielke kłamcą lustracyjnym; Mielke: jestem niewinny

POWIAT OBORNICKI, POZNAŃ. Poznański sąd orzekł, że Edmund Mielke, radny powiatu obornickiego, jest kłamcą lustracyjnym. Karą za współpracę z organami bezpieczeństwa PRL jest trzyletni zakaz udziału w wyborach do sejmu, senatu, parlamentu europejskiego oraz jednostek samorządu i pełnienia funkcji publicznych.  Tym samym, jeżeli wyrok sądu się uprawomocni, radny pożegna się z mandatem. 

Sprawa sięga stanu wojennego w którym Edmund Mielke, jako aktywny działacz kółek rolniczych oraz członek  ZSL, został zaproszony przez rolników niderlandzkich do Holandii. IPN wpadł na trop Mielkego dzięki zachowanym aktom paszportowym, które dokładnie zostały sprawdzone. Okazało się, że w dodatkowej dokumentacji zachowało się zobowiązanie do współpracy, zaczęto więc przesłuchiwać byłych SB-ków i szukać dodatkowych dokumentów.

Jak twierdzi Mielke, początkowo nie mógł dostać paszportu,  a władze nie chciały wypuścić go z kraju. Jednak pewnego dnia przybył do jego gospodarstwa w Kaziopolu młody funkcjonariusz komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, który zaproponował, że udostępni mu paszport, jeżeli podpisze odpowiednie dokumenty. 

Mielke w rozmowie z nami powiedział: jestem niewinny. Byłem i jestem przeciwnikiem tamtego systemu. Mój ojciec był powstańcem i do tego wg komunistów "kułakiem". Przez cały okres PRL byłem szykanowany za swoje pochodzenie, ale nigdy nie wyparłem się ojca i zawsze otwarcie sprzeciwiałem się systemowi PRL-u. 

Podczas rozprawy były funkcjonariusz SB przedstawił dokumenty, z których wynika, że na latach 1982-1985 roku Mielke spotykał się z nim wielokrotnie. Edmund Mielkie uważa, że jest to fałsz. Jako dowód niewinności wskazuje na fakt, że pod raportami funkcjonariusza nie ma jego podpisu. Tym samym mógł on je pisać bez jego wiedzy. Jedynym dokumentem pod którym się podpisałem, był dokument, którego potrzebowali, żeby wydać mi paszport – oświadczył Mielke. Nie wiedziałem, że mowa w nim o współpracy ze służbami PRL-u. Nie byłem nigdy informatorem – dodaje. 

Wg ustaleń sądu funkcjonariuszom wnioskującym o pozyskanie Edmunda Mielke  do współpracy był Teodor Kosz. W dniu 9 grudnia 1983 roku w budynku RUSW w Wągrowcu przeprowadził on rozmowę pozyskaniową, podczas której Edmund Mielke napisał własnoręcznie zobowiązanie o następującej treści: Zobowiązuje się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, udzielając informacji na tematy interesujące, jednocześnie zobowiązuje się do zachowania w tajemnicy i powyższym celem anonimowości przybieram sobie pseudonim Holender. Pod zobowiązaniem znajduje się podpis Mielke i data 12 grudnia 1983 roku. 

W teczce personalnej, wg sądu, znajduje się własnoręcznie napisane przez Edmunda Mielke zobowiązanie o zachowaniu w tajemnicy faktu współpracy i przekazywaniu informacji SB. Z notatki służbowej z dnia 9 lipca 1985 roku, sporządzonej przez funkcjonariusza Jana Górznego wynika, że zobowiązanie to Edmund Mielke napisał 8 lipca 1985 roku. Funkcjonariuszami prowadzącymi TW Holender byli Kosz i Jan Górzny. W ramach nadzoru z teczką TW Holender zapoznawał się w dniu 15 kwietnia 1985 roku zastępca szefa RUSW Jerzy Jułga. 

Mielke potwierdza, że spotkał się z oficerem MO, ale rozmawiał z nim jedynie o swoim gospodarstwie rolnym, a także o odczuciach z podroży do Holandii. Zaprzecza jednak, żeby spotykał się z innym funkcjonariuszem, Górznym, który przed sądem zeznał, że spotykał się wielokrotnie ze swoim kontaktem operacyjnym w służbowym samochodzie. 

Mielke uważa, że dokumenty musiały zostać spreparowane. Na dowód swej niewinności przytacza cytat z opinii przełożonego Górznego, który o swoim pracowniku wyrażał się tymi słowami: był niekonkretny i nie można było na nim polegać, były z nim problemy, bo nadużywał alkoholu poza pracą. Mielke uważa, że ten cytat świadczy o braku rzetelności Górznego jako świadka. 

Jednak sąd uznał za wiarygodne zeznania byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa oraz dokumenty przedstawione przez IPN i orzekł o winie Edmunda Mielke. Jeżeli radny nie odwoła się od decyzji sądu do wyższej instancji, po uprawomocnieniu się wyroku utraci swój mandat radnego powiatowego.

Podobne artykuły