Zamierające życie restauracyjne

OBORNIKI. Nie będzie na Rynku ogródka piwnego. Stanisław Burchardt prowadził go przez trzy kolejne lata. Teraz, jak twierdzi, opłaty które pobiera gmina zjadają cały jego zysk. Gdyby mógł serwować na Rynku jedzenie, może zarobiłby więcej, bo jego wyborne golonki mają wielu amatorów. 

Upadła już dobrze zapowiadająca się kawiarnia „Kredens” przy ulicy Zamkowej. Zakończył też swą działalność jedyny w mieście bar orientalny prowadzony przez prawdziwego Wietnamczyka. „Złoty Smok” przy Powstańców Wielkopolskich cieszył się głównie młodych konsumentów. Restauracja o zupełnie obcej kulturowo i egzotycznej nazwie „Casablanca” chce zmienić ową nazwę, jak i cały wystrój. Będzie się najprawdopodobniej nazywała „Chłopska”, choć rządzi w niej (z całym szacunkiem) baba. Chłopska kuchnia przy ulicy Chłopskiej może znaleźć konsumentów, co jednak zależy od dobrego kucharza.

Niestety lokali z charakterem nie przybywa a fastfoodowe budki z odgrzewanymi w mikrofalówkach półproduktami nie mają większego powodzenia.

Podobne artykuły