Pożegnanie z komendantem

OBORNIKI. Zbigniew Spychała był komendantem straży pożarnej w Obornikach przez pięć lat, dwa miesiące i dwanaście dni. W tym czasie dokonał przemiany cywilizacyjnej jednostki. Wymienił niemal cały najważniejszy sprzęt i uzupełnił brakujący. Doprowadził do takiego wyszkolenia, że średni czas dojazdu do zdarzenia, wynoszący nieco ponad osiem minut, mógłby stać się wzorcem dla innych jednostek. 

Pod koniec owych pięciu lat nastąpiła za sprawą nieuczciwej księgowej katastrofa finansowa. Po pięciu latach i dwóch miesiącach służby, 16 marca złożył więc wniosek o przejście na emeryturę do której prawa nabył jeszcze przed przebyciem do Obornik. 23 marca został rozkazem zwierzchnika przeniesiony w stan spoczynku, bo tak nazywa się przejście na emeryturę u oficerów. Nim to się stało, odwołał jeszcze ze stanowiska swego zastępcę  – z powodu choroby i związanej z tym długiej absencji. 

Skoro jesteśmy przy datach trzeba przytoczyć jeszcze jedną. 30 marca komendant wojewódzki wszczął wobec Zbigniewa Spychały postępowanie dyscyplinarne. To jednak już dotyczy emeryta z Poznania, a nie komendanta obornickiej straży, więc nie ma potrzeby dalej o tym pisać. 

W miniony piątek Zbigniew Spychała spotkał się z oficerami, kadrą i swym następcą na pożegnalnym obiedzie w restauracji Culinaria. Było uroczyście a chwilami nawet podniośle. Zaprosił też naszą redakcję, o której powiedział: jest to najbardziej krytyczna gazeta wobec wszelkich władz. Jednak przez te pięć minionych lat pisała o nas merytorycznie i prawdziwie, bez słowa niesłusznej krytyki.   

Było to szczególnie miłe dla nas, którzy za swe teksty znacznie częściej zbieramy cięgi od władz, niż pochwały. 

Z równie miłymi słowami zwrócił się do swego następcy, a trzeba wiedzieć, że Sławomir Zdrenka, który do tej pory pełnił funkcję naczelnika wydziału operacyjnego Komendy Wojewódzkiej PSP w Poznaniu, był u niego niegdyś na praktyce. Po jej ukończeniu Zbigniew Spychała podarował mu cegłę z wymalowanym na niej przez artystę budynkiem straży. Pan Sławomir miał cegłę przy sobie, bo jest w trakcie przeprowadzki i właśnie wiózł ją do Obornik. W środę otrzymał jeszcze jeden upominek – złoty medal okolicznościowy obornickiej PSP. Były komendant wręczył mu go ze słowami: abyś takie dostawał za wszystko, co zrobisz w Obornikach. Odchodzącego komendanta podwładni a zarazem przyjaciele obradowali na pamiątkę spotkania doskonałym zegarkiem i okolicznościowym adresem oprawionym w ramkę. Były tez kwiaty, uściski i łzy w oczach, które niejedno już widziały. 

Potem w rozmowie po dobrym posiłku wspominał: nigdy nie prosiłem i nie załatwiałem niczego krzykiem. Wszystko dla straży zdobywałem fortelem. Ostatni mój fortel dotyczył 60 tysięcy na wypłaty dla moich ludzi. Nadchodziły święta Bożego Narodzenia, a mieliśmy mieli całkiem puste konto. Udało mi się wykorzystać nieuwagę starosty i pracownicy straży nie zostali na święta bez grosza. Kto teraz te 61 tysięcy powiatowi odda? To już nie moja sprawa. Moją troską byli moi ludzie.  

Zbigniew Spychała jest człowiekiem wyjątkowo obowiązkowym. Zawsze był punktualny, zawsze żył w poczuciu obowiązku i zgodnie z nakazem honoru oficera. Uczył się dużo i chętnie. Gdy przybył do Obornik nie miał pojęcia o finansach i sprawach kwatermistrzowskich. – Wszystkiego uczył mnie mój zastępca Szymon Wrzeszcz, któremu choć w ten sposób dziękuję za wszystko. Uczyć się będzie teraz obejmujący jego obowiązki następca. – Mam niełatwą sytuację. Poniosłeś jednostkę na wysoki poziom. Będę ciężko pracował, aby go na stałe utrzymać – obiecał nowy komendant mł. bryg. Sławomir Zdrenka. 

Brygadier Zbigniew Spychała przeszedł na emeryturę z podniesionym czołem. Nie ma jeszcze planów na przyszłość, choć energii mu nie brakuje. Może odwiedzać Oborniki ile razy zechce. Zostawił w nich przyjaciół i kawał dobrej roboty, której nie musi się wstydzić.

Podobne artykuły