Mąż pobił kochanka żony – zakrwawiony mężczyzna uciekał ulicami Obornik

OBORNIKI. Namiętności często prowadzą do nieszczęścia. W minionym tygodniu nikt w Obornikach nie odczuł przesłania tego stwierdzenia bardziej, niż pewien 26-latek, którego szczególną namiętnością była żona innego mężczyzny. Na prośbę zainteresowanych nie podajemy nazwy ulicy, na której doszło do opisywanych poniżej scen, gdyż wstydu i zażenowania mają już oni dosyć.

Mąż kobiety podejrzewał swoją ślubną o zdradę od dłuższego czasu. Chcąc sprawdzić, czy w jego podejrzeniach jest ziarenko prawdy, zamiast pójść jak co dzień do pracy, wziął urlop i nie mówiąc o tym małżonce  czuwał pod swoim mieszkaniem w Obornikach. 

Około godziny 10 do mieszkania wszedł obcy mężczyzna. Mąż odczekał jeszcze kilka minut a następnie gwałtownie otworzył drzwi i wbiegł do środka. Zastał swoją żonę w objęciach innego mężczyzny. 

Zdradzony małżonek nie chciał słuchać żadnych wyjaśnień. Nie zważał na płacz i  prośby swojej żony.  Zaczął bić pięścią po twarzy 29-latka, którego spodnie były już opuszczone do kostek. 

Kochankowi nie pozostało nic innego, jak natychmiastowa i  szybka ucieczka. Z zakrwawioną twarzą wybiegł z mieszkania, zapominając po drodze o butach. 

Przechodnie mogli zobaczyć tego pięknego przedpołudni niecodzienny widok.  Młody mężczyzna z zakrwawioną twarzą, bez butów, z rozpiętymi spodniami biegł jak najszybciej przed siebie. Nie wiemy dokładnie w jaki sposób, ale kilkadziesiąt minut później odnaleziono go na izbie przyjęć obornickiego szpitala.

Wezwano policję. Kochanek okazał się honorowy, nie chciał zgłosić oskarżenia przeciwko mężczyźnie, który go pobił. Jednak policja uznała, że obrażenia są zbyt poważne i podpadają pod karne paragrafy nawet bez formalnego zgłoszenia przez ofiarę. Rozpoczęto śledztwo i przesłuchania. Teraz zdradzonemu mężowi grozi do 5 lat więzienia, kochankowi zaś zarzutów postawić nie można, bo póki co uwiedzenie mężatki w polskim prawie karane nie jest.

Podobne artykuły