Telefon do babci na osiedlu

OBORNIKI. W miniony poniedziałek 64-letnia mieszkanka osiedla przeprowadziła rozmowę telefoniczną, która mogła kosztować ją nie tylko stratę pieniędzy, ale również zdrowia, a nawet życia.. W godzinach popołudniowych do staruszki zadzwonił mężczyzna, który podał się za członka jej rodziny. 

Kiedy kobieta niepewnie spytała, czy to ty Wiesio, podając imię swojego wnuczka, oszust natychmiast łagodnie powiedział: oczywiście, że to ja. Następnie rzekomy wnuczek zaczął opowiadać o swojej trudnej sytuacji finansowej i złych decyzjach, które doprowadziły go do straty wszystkich pieniędzy. Przejęta historią Wiesia kobieta, myśląc że  rozmawia ze swoim kochanym wnuczkiem, zaproponowała mu pieniądze, które miała schowane na na czarną godzinę w materacu. To jest za mało babciu – stwierdził domniemany wnuczek i zaczął wypytywać o wartościowe przedmioty, które ma w domu. Staruszka opowiedziała o biżuterii, lokatach, złocie i innych cennych przedmiotach. Mężczyzna poprosił ją, żeby przygotowała pieniądze, a on przyjdzie po nie do jej domu, więc kobieta wyciągnęła swoje oszczędności z tajnej skrytki w materacu. 

Przed przyjściem oszusta zadzwoniła jednak do wnuczka. Kiedy zrozumiała, że padła ofiarą przestępcy, opowiedziała całą historię prawdziwemu Wiesiowi, a ten kazał jej wezwać policję. 

Kobieta zadzwoniła na komendę. Po kilku minutach pod jej blok podjechał radiowóz. Seniorka była jednak tak bardzo wystraszona, że bała się otworzyć umundurowanym funkcjonariuszom. Dopiero po szybkim telefonie na komendę i potwierdzeniu tożsamości policjantów, wpuściła ich do domu. Policjanci zaczaili się na oszusta, ale ten być może obserwował blok, zwęszył pułapkę i się nie zjawił. 

Cała sytuacja może wydawać się błaha, lecz nic bardziej mylnego. W Polsce co roku oszuści okradają w ten sposób emerytów na setki tysięcy złotych. Zdarzały się przypadki, że wpadający w panikę złodziej, po odebraniu pieniędzy od swojej ofiary, zabijał ją, żeby nie postawić świadka. Ostrzegamy więc wraz z komendą policji w Obornikach wszystkich seniorów przed sprytnymi złodziejami podającymi się za członków rodziny. 

Oszuści zazwyczaj telefonują do wybranej ofiary (korzystają z książki telefonicznej i wybierają typowe dla starszego pokolenia imiona) i przedstawiają się jako dawno niewidziany wnuczek, wnuczka, siostrzenica czy daleki kuzyn. Przestępca tak kieruje rozmową, że ofiara sama podaje imię owego wnuczka oraz bezwiednie przekazuje różne drobne informacje związane z rodziną. Zazwyczaj telefonujący twierdzi, że pilnie potrzebuje pomocy finansowej dla siebie lub kogoś innego. Najczęściej został okradziony, narobił długów, potrzebuje na adwokata lub notariusza, zachorował i wymaga kosztownego leczenia, uległ wypadkowi, jest szantażowany, a jego życie, zdrowie lub dobra opinia w pracy są zagrożone. Oszust najczęściej po pieniądze nie przychodzi osobiście, wysyła zaprzyjaźnionego kolegę, kuzyna, szefa, czy przyjaciółkę. 

Na szczęście w ubiegłotygodniowym przypadku, dzięki przezorności  kobiety, nie doszło do tragedii, jednak wskazuje on, że zaczął się sezon na tego rodzaju kradzieże.

Podobne artykuły