W Garbatce o żonach, kochankach, melioracji i drogach

GARBATKA. Na spotkanie sołeckie w Garbatce przybyła rekordowa liczba mieszkańców. 120 wyborców, stanowiących ponad 50% uprawnionych, zebrało się w celu wybrania nowego sołtysa. Wśród zebranych można było wyróżnić trzy grupy. Pierwsi pochodzili z Dziewczej Strugi i uważali, że ich wieś jest zaniedbywana na rzecz Garbatki. Drugą stanowili mieszkańcy budzącej zazdrość Garbatki. Ich celem było wybudowanie nowej drogi na Huby i rowów melioracyjnych z prawdziwego zdarzenia wzdłuż głównej drogi we wsi. Ostatnią grupę stanowili mieszkańcy ulicy Koniczyńskiej, którzy uważali, że są dyskryminowani przez całą społeczność. 

Rezygnacja Tadeusza Czechowskiego, który od wielu lat piastował stanowisko sołtysa, była idealnym momentem na wybór własnego kandydata przez każdą z grup, co wyjaśnia dużą frekwencję. Zanim jednak  doszło do głosowania, wybuchła dyskusja na temat braku informacji o terminie zebrania wiejskiego. Wielu, w tym mieszkańcy ul. Koniczyńskiej, twierdziło że informacji nie było i był to celowy zabieg. Okazało się, że sprawcą całego zamieszania był nieznany nikomu złodziej, który ukradł z tablicy informacyjnej notatkę dotycząca zebrania. 

Po wyjaśnieniu incydentu doszło do wyborów. Zgłoszono cztery kandydatury na sołtysa: Sławomira Jarmuża, Krzysztofa Nikodema, Tadeusza Nowaka i Izabeli Obarzanek. Nie wszyscy znali startujących w wyborach, więc przed głosowaniem, każdy z kandydatów musiał powiedzieć coś o sobie. 

Rozpoczął Sławomir Jarmuż mówiąc: jestem żonaty mam dwójkę dzieci, kochanki jeszcze nie mam. Przyjęto to głośnym śmiechem. Następnie przedstawił wiele pomysłów dotyczących odwodnienia szosy, naprawienia rowów melioracyjnych i wyrównania dróg w sołectwie.  Krzysztof Nikodem w swojej minikampanii prezentował się z prywatnej strony. Uznał, że zna mieszkańców i wie, jakie są  potrzeby każdego z nich. Panie spojrzały na niego z lekkim uśmiechem a mężczyźni przyjęli to długim, głośnym śmiechem. 

Tadeusz Nowak mocnym głosem opowiedział o sobie. Gdy stwierdził mam żonę, wyborcy pytali go się ze śmiechem: jedną? Po tym przerywniku Nowak powiedział, że nie będzie dzielił mieszkańców na wsie, a wszytko będziemy robić razem. Natomiast jedyna kandydatka w bardzo kobiecy sposób określiła swoje polityczne credo: chcę, żeby była zgoda, wspólnota we wsi i żebyśmy wszyscy razem z tego korzystali. 

Po wysłuchaniu wszystkich kandydatów, zebrani chwycili za długopisy i zakreślili na kartach wyborczych swoich faworytów. Nowym sołtysem został Krzysztof Nikodem, zdobywając 48 głosów.

W swoich pierwszych wypowiedzianych słowach jako sołtys, Nikodem podziękował sąsiadom za tak liczne przybycie. Zachęcił również wszystkich do podtrzymania tak wysokiej frekwencji na przyszłych spotkaniach. Ci, którzy z względu na brak miejsc stali przez kilka godzin na zewnątrz, głośno wyrazili sprzeciw. Tego dnia tylko najstarsi siedzieli, nawet radni rady miejskiej przez kilka godzin stali bez ruchu.  Następnie Nikodem z uśmiechem krzyknął w kierunku prowadzącego zebranie burmistrza Bogusława Janusa: będę trzymał burmistrza za słowo, że pomoże. Burmistrz również z śmiechem odpowiedział: pomogę, ale pieniędzy nie mam, co sala przyjęła za żart.

Wybrano również radę sołecką. W założeniu miały w niej zasiąść osoby z Garbatki, Dziewczej Strugi i ul. Koniczyńskiej. Stało się jednak inaczej. Zebrani w większości wybrali mieszkańców Garbatki. W nowej radzie sołeckiej zasiadają Daniel Jarzyniewski, Izabela Obarzanek, Adrian Ptaszyński i Grzegorz Widomski.

Podobne artykuły