Prezes i doradca burmistrza Szramy zwolniony dyscyplinarnie za defraudację prawie 50 tys. zł

WRONKI, OBORNIKI. Sławomir Pawlicki, prezes gminnej spółki komunalnej we Wronkach, pożegnał się w minionym tygodniu z pracą, gdy dowiedziono mu manko na służbowej karcie płatniczej i to w kwocie niemal 50 tysięcy złotych. 

Burmistrz Mirosław Wieczór zwolnił go w trybie natychmiastowym, przy obopólnym porozumieniu, w związku z podejrzeniem o malwersację finansową na znaczną skalę. Ujawniono pobranie za pomocą służbowej karty płatniczej kwoty 47.705,81 złotych, z których to pieniędzy Pawlicki się do dnia zwolnienia nie rozliczył. Gotówkę przeznaczył prywatnie na własne cele, choć zapytany o to nie chciał powiedzieć, co z nimi zrobił. 

Wraz z nim pracę straciła też Elżbieta Nowak, główna księgowa i zarazem członek zarządu spółki gminnej ds. ekonomicznych. Kobiecie w chwili zwolnienia pozostawał do emerytury zalewie rok czasu. Burmistrz rozwiązał z nią stosunek pracy w trybie natychmiastowym, bo z audytu wynikało, iż wiedziała wcześniej o domniemanej malwersacji prezesa Pawlickiego i nie powiadomiła o tym rady nadzorczej ani burmistrza. 

Podczas zwołanej na piątek konferencji prasowej przewodniczący rady nadzorczej Krzysztof Marszałł oświadczył: jeszcze to dokładnie sprawdzamy, ale proceder trwał na pewno przez cały 2010 rok. Według Marszałła Pawlicki przyznał się do zaboru pieniędzy i jak oświadczył: podpisał z burmistrzem Wieczorem porozumienie na mocy którego spłaci brakującą kwotę wraz z odsetkami do 30 czerwca roku 2012. Zabezpieczeniem tego porozumienia będzie weksel in blanco podpisany przez Pawlickiego. Burmistrz Mirosław Wieczór dodał: jakkolwiek jest to sprawa przykra, nie zamierzamy zamiatać jej pod dywan. Wręcz chcemy, by tą sprawą zajęła się prokuratura. 

Pawlickiemu zaraz w dniu zwolnienia odebrano służbowy telefon oraz laptopa. 

Atmosfera wyrzucenia go z pracy była skrajnie różna od euforii, związanej z nową inwestycją unijną Wronek i nominacją na doradcę burmistrza Obornik Tomasza Szeramy. Wronki odetchnęły, bo Pawlicki pracujący w komunalce zaledwie od maja 2009 już nie był lubiany z powodu swego braku kompetencji. Zdaniem mieszkańców gminy Wronki okazał się złym prezesem spółki komunalnej. Dość powiedzieć, że za jego zarządu ceny wody i ścieków osiągnęły we Wronkach najwyższy poziom w kraju. Gdy redaktor lokalnego „Gońca” starał się ustalić, dlaczego, Pawlicki nie potrafił nawet tego wyjaśnić. 

W innych miejscach pracy także się raczej nie popisał. Nim został w tajemniczych okolicznościach doradcą burmistrza Obornik Szramy, pracował na stanowisku kierownika rolnictwa i ochrony środowiska w Rogoźnie. Jednak po zaledwie trzech miesiącach burmistrz Bogusław Janus pożegnał się z nim i to raczej na zawsze. 

Pracując w Obornikach sprawiał wrażenie właściwego człowieka na właściwym miejscu. Dopiero po pewnym czasie okazało się, że prezesując w spółce PWiK zawalił miedzy innymi sprawę oczyszczalni ścieków w Urbaniu, która dziś zamiast całej wsi obsługuje jedynie połowę ,a wykonana jest mierne. Na osiedlu Piaski zaplanował inwestycję za 400 tys. zł a ostatecznie „wyszła” mu za 1,3 mln. Wykonywał przyłącza, które zlecał firmie zewnętrznej, zamiast robić je siłami własnej ekipy i zarabiać a nie dawać zarobić innym. Wykonywał usługi sprzętem firmowym, nie wystawiając za to faktur, co narażało spółkę na straty. Jednak najpoważniejszym uchybieniem było narażenie gminy na trzymilionową karę za brak uprawnień wynajętej do badania ścieków firmy. Tylko dzięki staraniom jego następcy udało się gminie zejść jedynie do 500 tysięcy zł kary. 

Jego ostatnim „wyczynem” było sprowadzenie z Poznania rzekomych specjalistów, z którymi razem przekonywał władze Obornik, iż gmina nie ma szans na uzyskanie prawie 50 mln zł z Funduszu Spójności i lepiej nie składać wniosku. Przeciwnego zdania był zajmujący się ich pozyskaniem Michał Bogacz. Pawlicki skwitował go wtedy publicznie podniesionym do góry dużym palcem, a tymczasem gmina pieniądze dostała i realizuje za nie ogromną inwestycję. 

Pawlicki podał się po tej porażce do dymisji i do obornickich spraw powrócił dopiero po powołaniu go na doradcę przez obecnego burmistrza Tomasza Szramę. Jedną z jego pierwszych porad, było budowanie kanalizacji deszczowej przez gminę, a nie przez spółkę gminną, na której to operacji Oborniki mogły stracić nawet dwa miliony złotych. Szramę przekonano na szczęście, aby się wycofał z planu Pawlickiego i dzięki temu podatek VAT wróci do gminy.

Prześledzenie kariery Sławomira Pawlickiego nie napawa optymizmem. We Wronkach wydawało się, że uzyskał wreszcie stabilizację. Nie sięgał po cudze z biedy. Zarabiał całkiem dobrze. W roku minionym uzyskał pobory kwocie 56.664,40 złotych. 

Dlaczego w tej sytuacji zaryzykował sięgnąć po pieniądze gminy, skoro musiał mieć wiedzę, że prędzej lub później to się musi wydać? Jeśli dojdzie do procesu, to w razie niekorzystnego wyroku grozi mu nawet do ośmiu lat kary więzienia.

Na koniec pozostaje bardzo ważne pytanie. Czy taki człowiek nadal będzie doradzał burmistrzowi Obornik?

Podobne artykuły