Aneta Cholewo nadal sołtysem Łukowa oraz dyskusja ze słowem na k

ŁUKOWO. W miniony czwartek Aneta Cholewo nie miała żadnej konkurencji i wygrała wybory kolejne sołeckie. Po 28 miesiącach ciężkiej i owocnej pracy dla społeczności Łukowa dowiodła, że zasługuje na uznanie i dużą dozę zaufania na kolejną kadencję. 

W wypełnionej po brzegi sali znaleźli się, oprócz mieszkańców wsi, także prowadzący zebranie bardzo gładko i sprawnie burmistrz Szrama, obok którego zasiadła radna Anna Rydzewska oraz kierownik gminnej oświaty Edward Mączyński. 

Aneta Cholewo wymieniła w skrócie dokonania ostatniej kadencji, podczas której, miedzy innymi, zadbano o boisko i jego otoczenie, powstał plac zabaw dla dzieci oraz miejsce piknikowe. Wymieniono azbestowe rury na zdrowsze, wyremontowano świetlicę i zorganizowano wiele imprez. Pani sołtys podziękowała za pomoc osobom z nią współpracującym, a szczególnie swemu małżonkowi. 

Po głosowaniu okazało się, że poparło ją 56 osób a jedynie sześć było przeciw. Panią Anetę będą wspierać członkowie rady sołeckiej, wśród których zasiądzie Dariusz Cholewo wraz z Ewą Barcik, Krzysztofem Skrzypkiem, Michałem Dolatą, Marią Kazimierczak i Magdaleną Jarmużak. 

Po wyborach i gratulacjach nadszedł czas dyskusji, a była ona bardzo żywa i dotyczyła spraw najważniejszych dla łukowskiej społeczności. Jedną z nich jest nieprzejezdna po opadach Droga Szymankowska, na której pojazdy toną w błocie. Miała być utwardzona w tym roku, tak zapisała w prowizorium budżetowym była burmistrz Anna Rydzewska. Powstał nawet projekt autorstwa Tadeusza Majchrzaka. Tomasz Szrama drogę jednak wykreślił, a podczas zebrania twierdził, że zostanie ona przebudowana w najbliższym czasie, choć ani on, ani podpowiadający mu radny Dreger, nie potrafili określić, kiedy. Burmistrz pocieszył zebranych, że kazał wysypać na drogę gruz, który niestety utonął w błocie. 

Szrama twierdził też, że naprawiono Drogę Dobromilską – To kłamstwo! –  zawołał ktoś z sali. Jeden z rolników skarżył się, nie przebierając w słowach, na brak możliwości sprzedaży mleka, na czym systematycznie traci pieniądze. Tomasz Szrama poskarżył się drżącym głosem pani sołtys: a ten pan mówi do mnie słowa na literę „k”, a ja jestem przecież burmistrzem. 

Kolejna skarga dotyczyła bezkarnego picia piwa przed sklepem. Burmistrz obiecał, że już od zaraz codziennie strażnicy będą odwiedzać to miejsce. Przedstawicielka osiedla z drogami prywatnymi chciała wiedzieć, kiedy będą one utwardzone. Burmistrz wyjaśnił, że gmina nie będzie inwestować na prywatnych drogach. Wobec tego przedstawicielka chciała wiedzieć, kiedy Łukowo będzie tak oświetlone jak Oborniki. Chciała też doradzać władzom gminy, o ile te władze będzie na nią stać. 

Kolejnym problemem, tym razem na serio, była kwestia dowozu do szkół. Edward Mączyński precyzyjnie wyjaśnił kwestię dowozów. Łukowo jest w obwodzie szkoły w Rożnowie i tam dowożone będą dzieci. Do Obornik rodzice je mogą wozić, ale na własny koszt. Za Rożnowem optował także sam burmistrz tłumacząc, że lepiej jest dawać dzieci do lepszej szkoły w Rożnowie niż do znacznie gorszej obornickiej trójki. My dopłacamy do dowozów 120 tysięcy i pieniądze te idą w błoto. 

Poruszono też kwestię budowy chodnika przy drodze wojewódzkiej. Aneta Cholewo wyjaśniła, że wedle jej wiedzy będzie się on zaczynał od boiska i dotrze do lasu. Jest po przetargu i można niebawem oczekiwać realizacji. 

Zebranie było owocne. Wybrano nowe wiejskie władze i wyartykułowano wiejskie bolączki. Pomijając „popisy” przedstawicielki osiedla, można było usłyszeć wiele rozsądnych pytań, ale i wiele odpowiedzi.

Podobne artykuły