Próba gwałtu na osiedlu

OBORNIKI. 16-letni Arkadiusz Ł. z Obornik pochodzi z rodziny często ocierającej się o konflikt z prawem. Wychowując się w niej, z całą pewnością nie przyswoił sobie tych wszystkich wartości, które ułatwiają człowiekowi bycie prawym obywatelem. Mimo młodego wieku nie stroni od używek, a alkohol stał się jego nieodzownym towarzyszem. 

Obsesją Arkadiusza stała się też 26-letnia mieszkanka jednego z obornickich osiedli. Ilekroć wiedział tę bardzo ładną i zgrabną kobietę, witał ją nieprzyzwoitymi i ordynarnymi zaczepkami, składając wulgarne propozycje w stylu ja wyjmę a ty mi… Ona nie reagowała na to i tak płynął czas, aż do nocy z 11 na 12 marca. 

Kobieta wraz ze swoim partnerem spędziła miło wieczorny czas w jednym z lokali przy ulicy Zamkowej. Gdy zbliżała się północ on ją odprowadził w kierunku domu. Powiedziała mu, że się boi pewnego młodzieńca zachowującego się w stosunku do niej bardzo obcesowo i wręcz napastliwie. Jednak przed blokiem Arkadiusza nie było, poczuła się zatem bezpiecznie i pożegnawszy się z chłopakiem weszła do klatki schodowej. 

Nie zapaliła światła, tylko przyświecając sobie telefonem komórkowym zaczęła wchodzić na schody. Nagle na półpiętrze pojawił się Arkadiusz. 

Zatkał ofierze usta jedną ręką, a drugą zaczął ją i siebie rozbierać. Gdy zdjął kobiecie spodnie, opuścił swoje i zaczął jej ściągać majtki. 

Nie miała żadnych złudzeń, do czego zmierza napastnik. Jednak nie krzyczała, wstydząc się sąsiadów. Szamocząc się z młodzieńcem, wolną ręką wybrała numer swojego partnera, lecz niestety nie mogła sięgnąć do klawisza akceptacji. 

W tym momencie jeden z sąsiadów, usłyszawszy jakieś szamotanie, otworzył drzwi mieszkania. Na widok mężczyzny napastnik poderwał się, zbiegł ze schodów, wybiegł z klatki i dopinając spodnie zniknął w ciemnościach nocy. 

Kobieta natychmiast powiadomiła policję o próbie gwałtu. Oborniccy funkcjonariusze szybko odnaleźli Arkadiusza. Rankiem przywieźli go do komendy. 

Tam czekał już wniosek napadniętej o ściganie za gwałt oraz alkomat, żeby sprawdzić stan trzeźwości zatrzymanego. W jego krwi był jeszcze promil alkoholu. W takim stanie nie mógł być przesłuchany, a jako nieletni nie mógł trafić do izby wytrzeźwień. Osadzono go w areszcie, a gdy wytrzeźwiał stanął przed sądem dla nieletnich w Obornikach. Sędzina zadecydowała o umieszczeniu podejrzanego na trzy miesiące w zamkniętym schronisku dla nieletnich.

Arkadiuszowi Ł. grozi za popełniony czyn zakład poprawczy, gdzie będzie przebywał nawet do 21 roku życia. O tym jednak ostatecznie orzeknie sąd, po dokonaniu wszelkich czynności procesowych.

Podobne artykuły