72-letni oborniczanin Jerzy K. utonął w Wełnie

OBORNIKI. Początek tygodnia był końcem życia 72-letniego emeryta Jerzego K., mieszkańca Obornik. Starszy pan wybrał się na spacer nad Wełnę. Prawdopodobnie zszedł na brzeg rzeki, gdzieś między śluzą a łazienkami. Tam, jak hipotetycznie odtwarzają śledczy, stanął na kruchym lodzie – tak kruchym, że załamał się pod jego ciężarem i mężczyzna wpadł do wody. Lodowata rzeka spowodowała szok termiczny, a znaczna o tej porze roku głębokość uniemożliwiła mu wyjście na brzeg.

W poniedziałek około godziny 9 rano przy obornickiej śluzie jeden z wędkarzy dokonał makabrycznego odkrycia. Tuż przy linii brzegowej pływały zwłoki Jerzego K. Natychmiast na miejsce przybyły wezwane policja, straż pożarna i prokuratura. 

Gdy strażacy wyciągali zwłoki na brzeg, śledczy badali przyczynę znalezienia się mężczyzny w wodzie. W Obornikach rozniosła się plotka, według której mężczyzna miał wychylać się przez barierką na śluzie i przypadkowo wpaść do wody Tę hipotezę wykluczyli śledczy. Jerzy K. został znaleziony kilkanaście metrów od śluzy, ale w górę rzeki. Gdyby wpadł do wody na śluzie, jego ciało wraz z prądem rzeki popłynęłoby w stronę Warty. 

Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że mężczyzna w ostatnich dniach swego życia zachowywał się w sposób, który znajomi określali jako dziwny. Prokuratura, która rozpoczęła śledztwo w tej sprawie, nie wyklucza samobójstwa, lecz uważa je za mało prawdopodobne.

Podobne artykuły