Z drogami powiatu obornickiego jest źle i będzie z czasem coraz gorzej

POWIAT OBORNICKI. Drogi powiatowe popadają z roku na rok w coraz większą deprecjację. Dziury, muldy, spękania, brak elementów bezpieczeństwa, czy też brak twardej nawierzchni, to tylko wycinek ich szybko postępującej niedoskonałości. 

Tymczasem dowiedzieliśmy się, że o remontach – i to nawet najmniejszych – nie ma co marzyć. Według dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych Bogdana Jerana: wielu rzeczy nie zrobiono, bo zabrakło pieniędzy i dalej nie zostaną zrobione, bo pieniędzy nadal nie ma i raczej szybko nie będzie. 

Nie będzie malowania pasów na jezdniach, tak starych jak i nowych, bo potrzeba na ten cel ponad 60 tys. zł. Nie będzie ponad kilometra, podnoszących poziom bezpieczeństwa, barier pochłaniających energię, bo trzeba na to mieć 120 tys. zł. 

– Potrzeba pilnie wymienić za ok. 30 tys. zł stare i niebezpieczne bariery betonowe na nowe i bezpieczne, ale się tego nie zrobi, bo nie ma pieniędzy – wyjaśniał Jeran. – Czekają całe kilometry chodników. Kilkanaście studzienek się zapada, trzeba je naprawić, ale nie ma za co. Do wymiany jest dziewięć przepustów pod drogami za 130 tys. i tego też nie da się zrobić. 

Tu Jeran wyjaśnił, że gdyby pogłębił zbyt płytkie rowy, to musiałby postawić tam potem barierki, a byłby to przykładowy strzał w nogę, bo go na to nie stać, więc nie robi nic, bo tak jest taniej. 

Na profilowanie dróg gruntowych potrzebuje kolejne 30 tys. zł, więc profiluję je raz w rok a czasem półtora – żartował dyrektor. Konieczna jest ścinka poboczy na 30 kilometrach, ale nie ma na ten cel 140 tys. złotych. Na wszystkie pilne zadania powiat potrzebuje razem ok. 500 tys. zł i nie ma co na nie liczyć. Wystarcza ledwie na łatanie dziur po zimie, i to metodą łopata – kalosz, oraz na utrzymanie 13-osobowej grupy ludzi zwanych Powiatowym Zarządem Dróg. 

Jeranowi marzy się, aby wójt i burmistrzowie przekazali mu swoje środki na drogi, to za całości mógłby zrobić więcej. Obecnie na zwykłe utrzymanie dróg wydaje co roku tyle, ile potrzebowałby na budowę dwóch kilometrów nowej drogi, a będzie coraz gorzej. 

Zapytany o lekarstwo na stan obecny dróg powiatowych przy dostępnych środkach, Jeran przyznał, że go nie ma.

Podobne artykuły