Ostatni dzień przed apokalipsą

OBORNIKI. W sobotę oborniczanki spotkały się w OOK na XX edycji Babskiego Wieczoru. Prawie 140 pań w różnym przedziale wiekowym, od 18 lat do wieku, w którym czeka się na następnego wnuka, bawiły się jakby był to ostatni dzień przed apokalipsą. 

Obornickie damy, wśród pięknie przystrojonych stołów, dały się ponieść przedstawieniu autorskiego scenariusza Elżbiety Brodzińskiej, która zorganizowała ten wspaniały wieczór. 

Na początku Ada i Piotr, dwójka tancerzy ze studia tańca Balance, swoim żywiołowym występem dali przykład, w jaki sposób panie powinny spędzić ten wieczór. Niewiastom nie trzeba było tego dwa razy powtarzać i przez trzy godziny trwania zabawy, gdy tylko w głośnikach słychać było dynamiczną muzykę, wstawały i rozpoczynały tańczyć. Często nie przestawały ruszać biodrami nawet wówczas, kiedy muzyka milkła a na scenie pojawiał się następny wykonawca. 

Paniom, wśród wszystkich goszczących tego wieczoru na deskach domu kultury, najbardziej przypadł do gustu Marcin Samolczyk. Stało się tak na pewno za sprawą jego prześmiesznych skeczy, ale w dużej mierze spowodował to jego śpiew. Podczas wykonywania piosenki, której refren brzmiał niech żyje nam kobiecy stan, panie oszalały na punkcie artysty, wdarły się na scenę,  zakręciły nim, a następnie tańczył wokół wokalisty. 

Inne kabarety, w wykonaniu Zbyszka Płomińskiego i Tadeusza Hopkę, były również nagradzane gromkimi brawami, zwłaszcza te skecze, w których panowie ukazywali niekompetencję i stereotypy męskiej płci. Nie mieli jednak szans z uwielbieniem, którym widownia obdarzyła Samolczyka.  

Przez cały czas trwania zabawy na wyświetlaczu pokazywano teledyski z damską muzyką, a panie podskakiwały, tańczyły i „wariowały” przy jej rytmach. Jeżeli któraś z dam miała ochotę dowiedzieć się czegoś na temat swojej przyszłości, mogła udać się do wróżki Tetly. Ta wróżyła, kiedy to w życiu klientki pojawi się nowy kochanek.

Babski wieczór w OOK był więcej niż udany. Panie przez cały wieczór pokazywały ukryte zasoby pozytywnej energii, którą przez cały rok gromadziły. Dzięki świetnej organizacji miały okazję spędzić udany czas z dala od swoich mężczyzn. To był wieczór płci pięknej, gdyż jak to powiedziała nam jedna z uczestniczek: kiedy kobiety bawią się we własnym gronie, to jest prawdziwa zabawa, bo gdy mężczyźni bawią się razem z nami, po kilkudziesięciu minutach lądują pod stołem. Trudno się nie zgodzić z tą jakże trafną życiowo maksymą.

Podobne artykuły