Nowa władza kosztuje i to słono

OBORNIKI. Dwa miesiące temu burmistrz Tomasz Szrama oświadczył publicznie: Nowackiego zatrudniłem w urzędzie miejskim jako doradcę do spraw sportu i kultury, bo wymagają one zmian. Jaką ma pensję nie powiem, jednak pensja Woszczyka razem z Nowackim jest porównywalna z poprzednim zastępcą. 

Trochę to trwało, ale w końcu udało się sprawdzić, ile w tych słowach było prawdy. 

Wiceburmistrz Piotr Woszczyk zarabia co miesiąc 8550 złotych. Pensję zasadniczą ma dzisiaj taką, jaką zastępcy Anny Rydzewskiej mieli dopiero po siedmiu latach. Zarabia od nich jednak trochę mniej, dlatego że ma znacznie krótszy staż pracy i dostaje jedynie 750 złotych za wysługę lat. 

Według oświadczenia, jakie złożył Woszczyk, w ubiegłym roku, przed objęciem funkcji w Obornikach, zarobił on łącznie 25 tys. zł. Teraz niemal tyle osiągnie już do końca marca i ma za co obornickim podatnikom dziękować. Pieniądze zabierze z sobą do Plewisk, gdzie mieszka. 

Prawie w ogóle nie ma stażu pracy Krzysztof Nowacki, dla którego praca doradcy jest pierwszym poważnym etatem w życiu. Jego zarobki, o ile wierzyć jednemu z gminnych urzędników, są podobne do zarobków Piotra Woszczyka. Jego głównym zajęciem stało się redagowanie wydawanej przez urząd miejski gazetki, promującej gminę i jej władze. 

Niestety, nie udało nam się jeszcze sprawdzić, ile kosztuje drugi doradca, a nie można w tym przypadku całkowicie wykluczyć dobrze płatnych umów zleceń. W ten sposób zapewnienia nowego burmistrza, że nowa władza będzie teraz kosztować mniej, można już śmiało włożyć pomiędzy bajeczki.

Podobne artykuły