Gintrowicz wyjaśnia

OBORNIKI. Po artykule o kosztownym zleceniu burmistrza Szramy dla Andrzeja Gintrowicza, ten ostatni przysłał naszej redakcji list. Potwierdza w nim podane przez nas fakty i wylicza, ile wyda i na co ponad 150 tysięcy złotych oraz że płacone będzie miał miesięcznie. Wyjaśnia, że podana przez nas kwota jest przybliżoną wartością brutto. Zapewnia, że od 40 lat przechodząc ulicami tego miasta i okolic, mogę każdemu spojrzeć prosto w oczy. 

Nikt tego jednak nie podważa, tym bardziej, gdy pójdzie on z wypchaną przez gminę kieszenią. Jak udało nam się dowiedzieć w urzędzie miejskim, umowy z Gintrowiczem nie poprzedził żaden przetarg. Szramie wystarczyło „zapytanie go o cenę”, na którą szybko przystał. – Uważam, że są granice przyzwoitości – napisał nam w liście pan Andrzej a my się z nim zgadzamy. 

Dział promocji zatrudnia dość doskonale przygotowanych i kreatywnych osób, aby zrobiły w ramach pracy to, co ma robić za ciężkie pieniądze znajomy burmistrza. Zamiast wydawać 150 000 złotych z kieszeni podatników, można było kupić kamerę za 2% tej kwoty i mieć ten sam efekt. 

Gintrowicz uważa zestawienie swojego udziału w kampanii wyborczej Szramy z gminnym zleceniem – za kuriozalne. My, a zapewne i wielu innych, uważa je zaś za nieetyczne i kolesiowskie. Przypominamy, że  obietnicą przedwyborczą Tomasza Szramy było oszczędzanie. Ten przykład temu wyraźnie przeczy. Być może podobnego zdania jest i Andrzej Gintrowicz, który nie chce by jego nazwisko znalazło się w kontekście interesów gminno – prywatnych. Niestety sam w ów kontekst wszedł i stał się w takim kontekście osobą publiczną. Jak to ocenią czytelnicy, zostawiamy ich rozumowi.

Podobne artykuły