Igrzyska i popisy

OBORNIKI. Miniona sesja rady powiatu była okazją do igrzysk i popisów. Zygmunt Dyczkowski pochwalił się sprawną organizacją policealnej szkoły kształcącej w zawodzie technik administracji w systemie zaocznym. Nauka w szkole jest bezpłatna i trwa 4 semestry, a wygrać prócz dyplomu można w niej także 50-tysięczne stypendium. Szkoła ruszyła w minioną sobotę, aby nie tracić słuchaczy, którzy mogliby wybrać inne miasto. Panu Zygmuntowi udało się pozyskać w rekordowym czasie ponad 60 uczniów. 

Wiadomość ta oszołomiła dyrektora rogozińskiego Agrobiznesu Jarosława Łatkę, który oświadczył, że od dwóch lat stara się zdobyć chętnych na ten kierunek, a jak dotąd zgłosiło mu się zaledwie dwóch potencjalnych uczniów. – Jak panu się to udało? – zapytał Dyczkowskiego. Ten odparł skromnie: ja to po prostu potrafię. 

Tego dnia wyraźną niechęć do zaradnego radnego okazał raczej mniej zaradny radny, Robert Zimny. Doniósł kolegom o tym, że  kolega Dyczkowski był raz tylko na spotkaniu komisji, ale nie był zainteresowany, potem już go nie było, bo nie był zainteresowany oświatą. To zdenerwowało setnie radnego Kazimierza Zielińskiego. Rzucił on w stronę Zimnego: przeszedł pan dziś sam siebie. Ma pan wykształcenie wyższe, ale brak panu podstawowego.

Jak z powyższego przykładu można wnosić, radnym powiatowym miło mija czas na igrzyskach i popisach, za które otrzymują niemałe diety z pieniędzy obornickich podatników. Niektórzy z nich mają wykształcenie wyższe, inni podstawowe, a w jednym przypadku, jak sie dowiedzieliśmy, radny ma wykształcenie wyższe bez podstawowego, cokolwiek to może znaczyć.

Podobne artykuły