Ryczywolski spór o Flintę

GMINA RYCZYWÓŁ. Powódź w powiecie nie oszczędziła gminy Ryczywół. Rzeka Flinta, po opuszczeniu z koryta, zalała ponad 300 hektarów łąk. Władze wojewódzkie, których zadaniem jest dbanie o gospodarkę wodną, umywają ręce. Od rządu na rok 2011 otrzymały 11 mln zł, a zapotrzebowanie w całym województwie wynosi ponad 300 mln. W takiej sytuacji pieniędzy ledwo starczy na konserwację pomp. Nadzieja w dodatkowych pieniądzach, które rząd obiecał na walkę ze skutkami podtopień. 

Na sesji ryczywolscu radni zastanawiali się, aby dołożyć do walki ze skutkami podtopień także gminne pieniądze. Radny powiatowy Kazimierz Zieliński, który popiera tę inicjatywę, powiedział zebranym, że w styczniu wraz z rolnikami wysłali pismo do urzędu marszałkowskiego o udrożnienie rzeki Flinty, grożąc że jeżeli województwo czegoś nie zrobi, będą musieli zlikwidować wypas bydła.

Zieliński opowiadał, że w siedzibie władz wojewódzkich zobaczył stos wniosków dotyczących innych rzek w całym województwie. Marszałek miał mu powiedzieć, że musi mieć jakaś kartę przetargową. Jak chcecie się przebić, musicie we wniosku zapewnić o współfinansowaniu gminy.   

Stosowny projekt uchwały wyszedł spod ręki Grzegorza Tetzlafa, będącego w opozycji do przewodniczącego rady i nie zgadzającego się w wielu sprawach z wójtem. W kuluarach mówiono, że Gacek obraził się z powodu braku uzgodnienia z nim projektu. Wójt zaprzeczył, mówiąc: ja nie mam zwyczaju się na nikogo obrażać. Powinniśmy jeździć w delegacji razem, bo wtedy mamy większą szanse na sukces. Chcę, żebyśmy działali razem, a nie podstawiali siebie nawzajem pod ścianą. Stwierdził, że sytuacja w sprawie gospodarki wodnej, pomiędzy gminą a województwem, jest nienormalna – to jest ich zadanie. Godząc się jednak z zaistniałą sytuacją dodał: jest jak jest, no i trzeba mieć wspólnych przyjaciół powiedzmy to otwarcie, żeby cokolwiek załatwić. 

Uchwała w sprawie dofinansowania z kasy gminy funduszy województwa w celu udrożnienia rzeki Flinty przeszła jednogłośnie.

Podobne artykuły