Agrobiznes zostaje na miejscu, powiatowa oświata w zapaści finansowej

POWIAT OBORNICKI. Napiętą sytuację w powiatowej oświacie i jej finał można w skrócie przedstawić słowami: „z dużej chmury mały deszcz”. Zamiast punktu o likwidacji Agrobiznesu i internatu w Objezierzu oraz połączenia szkół w Rogoźnie, podczas ostatniej sesji rady powiatu, został jedynie punkt pod tytułem „Informacja starosty na temat sytuacji w oświacie”. 

Starosta Olejnik nie krył rozgoryczenia. Miał plan, aby nie dokładać do oświaty 440  potrzebnych gdzie indziej tysięcy złotych, jednak napotkał na opór nauczycieli i kierowanych przez nich uczniów, na brak przygotowania formalnego do zmian i brak czasu, na rozłam koalicji radnych wspierających i wreszcie na odmowę przejęcia Agrobiznesu przez burmistrza Janusa. 

To ostatnie stało się gwoździem do trumny planu starosty, a miało być pewne jak amen w pacierzu. – Gdy burmistrz Rogoźna zdecydowanie zrezygnuje z nieruchomości, nie będzie translokacji – wyjaśnił Adam Olejnik. Bogusław Janus potwierdził rezygnację z Agrobiznesu tłumacząc ją słowami: ze względu na wysoki koszt utrzymania. Burmistrz odpowiada za budżet swej gminy i sam wie najlepiej na co go stać. 

Jednak radny Kazimierz Zieliński nie rezygnował, namawiając starostę do innego rozwiązania finansów szkoły. – Ja bym się nie bał burmistrza Janusa i namawiał go do dopłacenia do gimnazjum. 

Ostatecznie Adam Olejnik zdecydował:  Agrobiznes będzie prywatny. Jest porozumienie powiatu z grupą nauczycieli na organizację szkoły społecznej. Nauczyciele są gotowi. My nie będziemy stosować wariantów siłowych, mimo przewagi w radzie. Czarny scenariusz jest taki, że przekształcenie będzie i nie ma siły tego zatrzymać. Bez względu na to, nie wiem czy będzie to koniec zmian w oświacie w Rogoźnie. Według audytu wystarczy jedna szkoła w mieście wielkości Rogoźna. 

Sekretarz Piotr Sitek ostrzegł: jak Agrobiznes będzie szkołą społeczną, to pół Cegielskiego będzie stać puste. Starosta dopowiedział: panie nauczycielki przejmą budynek z halą i będą to prowadzić. Koszty znają i muszą sobie z nimi poradzić. Piotr Sitek też dopowiedział: każda zmiana wywoła sprzeciw. W latach minionych starczało nam pieniędzy, więc nie mieliśmy argumentów, by pozamiatać. Teraz realną groźbą jest to, że zabraknie nam pieniędzy na wynagrodzenia.  Sitek nie krył pretensji do dyrektorów szkół za to, że użyli młodzieży. – Ta skandowała o strajku. Henryk Szrama rzekł: opór przed zmianami w oświacie jest rzeczą normalną. Ostrzegam, że brak reorganizacji jest groźny i obrócić się może przeciw radzie.

Słowo wtrącił także odpowiedzialny za powiatową oświatę Paweł Drewicz: jeden z nauczycieli mi tak powiedział: solidarnie trzeba jednym szkołom zabierać, a innym dodawać. W liceum ogólnokształcącym wystarczy tablica i kreda, a w zawodowej potrzebne pracownie. Zgadzam się z tym. Nas w powiecie kwota 440 tys. zbija z nóg. 

Nie tylko nie będzie translokacji Agrobiznesu do Cegielskiego, ale zostaje także planowany wcześniej do likwidacji internat w Objezierzu, a Adam Olejnik wyjaśnił: ma tam jednak mieszkać taka ilość uczniów, by się internat bilansował. Ponadto dyrektor zobowiązał się do oszczędności 120 tys. Do oszczędzania zobowiązało się też paru innych dyrektorów, co nieco poprawi bilans oświaty. 

Zapytany o rozmowy z Pawłem Turno, Olejnik powiedział: dalsze funkcjonowanie tej szkoły zależy od decyzji rodziny Turno. Po rozmowie doszliśmy do konsensusu, że w ramach szukania oszczędności w oświacie, pałac jest szkole zbędny. Są w nim jedynie dwie pracownie i administracja, więc szkoła będzie działać bez niego. Hrabia Turno chce nawet partycypować w kosztach utrzymania pałacu, ale powiat nie skorzysta z jego oferty i pałacu, by nie wydawać na opał, a jest to 130 tysięcy złotych. Szkoła zostanie w innym budynku na terenie parku.  Mamy już umowę użyczenia na czas nieokreślony. Budynek nie jest nasz i w razie czego trzeba by szkołę przenieść do innych pomieszczeń. 

Podsumowując dyskusję starosta krótko i rzeczowo streścił sytuację w oświacie a jest ona trudna i zmienia się dynamicznie. – Mamy 7 szkół wyłączając w to specjalną. Uczy się w nich 2500 uczniów. Ta ilość spadła dramatycznie i ubyło nam ponad 800 uczniów, czyli tak jakby ubyły trzy szkoły. Jednak zostały te same budynki i ta sama kadra. Nauczycieli było w 2008 roku 209,  a w tym roku jest 204 oraz niepełnoetatowi. Ilość pracowników technicznych też się nie zmieniła. Liczebność to średnio ok. 27 osób na oddział, a czasem i 23 osoby. To rzutuje na koszt i jeden oddział kosztuje 120 tys. rocznie. Potworny niż demograficzny dał spadek klas początkowych. Ubyło 14 oddziałów. 

Wyliczył koszty utrzymania szkół i dopłaty do tych „nierentownych”. Subwencji nie wystarcza i trzeba 441 tys. ł dołożyć z chudej kasy powiatu.  Do LO w Obornikach trzeba dołożyć 156 tys., do LO w Rogoźnie 228 tys., do  Zespołu Szkół w Objezierzu 496 tys., a do Agrobiznesu aż 635 tys. Na szczęście nadwyżki mają szkoły im. Kutrzeby w Obornikach (526 tys.), im Cegielskiego w Rogoźnie i specjalna w Kowanówku. Wymienione szkoły tracą, aby te pierwsze mogły istnieć. 

Ta sytuacja może się tylko pogarszać. W Agrobiznesie koszty wzrosły nagle, głownie w wynagrodzeniach. Sytuacja jest dynamiczna, choć monitorowana. – O dokładaniu wiemy od trzech lat a kwota rośnie – mówił starosta. Łącznie ponad 1 mln dołożyliśmy do Objezierza. Koszty rzeczowe też są spore. Jeśli nic nie zrobimy, to może nam zabraknąć na płace dla nauczycieli. Nie mamy żądnej możliwości pozyskiwania środków z zewnątrz. Apeluję do kardy pedagogicznej. Zaobserwowałem dziwne zjawiska, jak coraz częstsze nauczanie indywidualne. Nagły wysyp urlopów zdrowotnych. Na czym mamy oszczędzać, skoro nic nie zmieniać w nauczaniu? Koszty mniejsze, to redukcja w kadrze nauczycielskiej. 

Radny Bździak podsumował wystąpienie starosty, które tu przytoczyliśmy w dużym skrócie, słowami: jako opozycja chcemy wejść w dialog, a nie stawać pod ścianą. Społeczeństwo trzeba wychowywać do konsultacji i dyskusji, jako społeczeństwo obywatelskie. Rozwiązania nie mogą być chaotyczne. Zaproponował przeniesienie rogozińskiego LO do Agrobiznesu. 

Tego typu pomysłów jest wiele. Jeżeli jednak oświata „zarobi”, jak przybędzie jej uczniów, to radny Dyczkowski wbił jej symbolicznie nóż w plecy.  Zorganizował w szkole podstawowej pogimnazjalne studium zawodowe. Pozyskał w szybkim tempie ponad 60 osób.  Inna sprawa, że te osoby być może trafiłyby do Poznania i innych miast poza terenem powiatu, skoro nikt inny nie potrafił ich zagospodarować. 

Teraz pozostaje trzymać kciuki za poczynania grupy nauczycielek Agrobiznesu. Są gotowe pracować za 1700 złotych miesięcznie, byle utrzymać szkołę społecznie. Trzeba im życzyć szczęścia, wygranej w totka i bardzo łagodnych zim. 

Starosta Olejnik bój o szkoły przegrał. Był jednak na to z góry skazany. Przeciwko sobie miał dziewięciu nauczycieli w radzie powiatu, grono pedagogiczne broniące swego status quo, młodzież i głęboko zakorzeniona tradycję, by niczego nie ruszać. Za sobą jedynie rzetelne dane finansowe i chęć szczerą, aby zacząć oszczędzać i na oświacie. Jednocześnie wygrał z marazmem, przełamując wieloletnie milczenie, które może doprowadzić do najczarniejszego ze scenariuszy. Nie są to puste strachy, lecz realne zagrożenie.

Podobne artykuły