Śmierć na szosie w Garbatce

GARBATKA. W miniony piątek około godziny 20, na trasie krajowej nr 11 przy wyjeździe ze wsi Garbatka, doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Prowadzący samochód marki Seat Toledo 49-letni mieszkaniec Gościejewa wyjeżdżał z Garbatki i dołączył się do ruchu na szosie krajowej przy stacji benzynowej. Jechał z dwoma pasażerami: 49-letnią mieszkanką Prusiec i jej 5-letnim wnuczkiem, mieszkającym z matką w Parkowie.

Kiedy tylko znaleźli się na swoim pasie ruchu szosy krajowej, w tył ich samochodu uderzyło auto marki Ford Kuga. Siła uderzenia była tak wielka, że Ford obrócił się w powietrzu, wyleciał z drogi i wylądował na dachu. Pasażerowie Seata wydostali się samodzielnie z samochodu. Starsza kobieta wyszła z lekkimi obrażeniami, chłopiec był w ciężkim stanie. Został po przybyciu karetki przewieziony do szpital przy ul. Krysiewicza w Poznaniu.

49-latek z Gościejewa, kierowca Seata,  zmarł na skutek obrażeń. 

Po kilku minutach na miejscu pojawiła się straż pożarna i policja. Funkcjonariusze straży zablokowali drogę krajową na następne dwie godziny. Policja udała się w kierunku Forda. Na miejscu znalazła dwóch mężczyzn. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że są mieszkańcami wsi Dziewcza Struga. Obaj stwierdzili, że byli jedynie pasażerami, kierowca według ich zeznań udał się po pomoc. Gdy przebadano ich alkomatem okazało się, że są w stanie nietrzeźwości. Jeden z nich, 35-letni mężczyzna, miał 1,68 promila alkoholu w krwi. 

Po przybyciu na miejsce rzekomego kierowcy stwierdzono, że w jego krwi nie znajdował się alkohol a jest on bratem wspomnianego 35-latka. 

Świadkowie, na miejscu zdarzenia, mówili jednak tylko o dwóch osobach jadących Fordem. Skomplikowana sytuacja wyjaśniła się, gdy okazało się, że wypadek był ze skutkiem śmiertelnym. 

Rzekomy kierowca wycofał się ze swojego zeznania. Przyznał, że został wezwany na miejsce wypadku i poproszony przez brata o podanie się za kierowcę. Teraz prawdziwego kierowcę ustali prokuratura, która zajmuje się tą sprawą. Z nieoficjalnych informacji, które uzyskaliśmy, najprawdopodobniej kierowcą Forda tej feralnej nocy był 35-letni mieszkaniec Dziewczej Strugi, który w wydmuchanym powietrzu miał 1,68 promila alkoholu w krwi.

Podobne artykuły