Komunikacja gminna staje się powoli faktem

GMINA OBORNIKI. Na pytanie, czy potrzebna jest komunikacja gminna, można odpowiedzieć jedynie – tak, zdecydowanie tak. Oborniki radziły sobie bez niej latami całkiem dobrze, choć zaplanowanie jej przez burmistrza Szramę spotkało się z ogromnym oczekiwaniem mieszkańców Obornik i wsi, z których dojazd do miasta jest niezwykle trudny,  zwłaszcza gdy podupadło KSK. 

Zajmujący się tym tematem wiceburmistrz Woszczyk zderzył się jednak z ogromem problemów, jakie tworzy tworzenie od podstaw gminnej komunikacji. Są to problemy logistyczne, finansowe, organizacyjne, społeczne, a do tego wprowadzenie nowych przepisów oddaliło obiecany wcześniej termin uruchomienia komunikacji o kolejne miesiące. Nie znaczy to jednak, że prace stanęły. Trwają dalej i to w całkiem dobrym tempie.

Tworzeniem sieci połączeń zajął się Edmund Mączyński, jedyny ekspert w gminie, od lat z dobrym skutkiem zajmujący się logistyką związaną z dowozami uczniów. 

Zaplanował osiem linii autobusowych numerowanych od 21 do 28. Ich trasy ułożono jednak z pominięciem Sycyna, Górki, Ślepuchowa, Osowa i okolic. Opiniująca to komisja problemowa rady miejskiej namawiała, aby owych wsi nie omijać, bo dojazd z nich do Obornik jest bardzo trudny. Radny Andrzej Majkowski argumentował to tak:  Górkę zasiedlają często ludzie ubodzy, bez samochodów. Proponował, aby linię autobusową przedłużyć nawet do Szamotuł, bo wiele osób w tamtego rejonu jest bardziej związana pracą czy innymi potrzebami z Szamotułami, niż z Obornikami.

Część linii będzie kończyć bieg w okolicy Zielątkowa, w gminie Suchy Las. Zdaniem komisji kilka linii trzeba wydłużyć, żeby objęły większy teren. Piotr Woszczyk ostrzegł jednak: to trzeba wtedy dołożyć jeszcze jeden autobus. Edward Mączyński dodał: pasażer na wydłużonej trasie zapłaci drożej za przejazd. Uważa on, że rano autobusy muszą jeździć częściej, a potem nieco rzadziej. Potrzebne jest też dostosowanie kursów do rozkładu jazdy PKP i autobusów w Zielątkowie. 

Piotr Woszczyk przeglądając obornicki rozkład jazdy stwierdził, że niektóre linie się dublują i jest możliwość, że umrą śmiercią naturalną, jako niepotrzebne. Już pod znakiem zapytania stanęła linia Oborniki przez Gołaszyn i Maniewo, bo być może zostaną tam połączone przewozy powszechne ze szkolnymi lub zamiast szkolnych, będą tylko powszechne. Tym bardziej, że zdaniem radnego Lemańskiego opieka nad dziećmi w drodze jest zbędna, bo w Poznaniu jej nie ma, więc po co u nas. Edward Mączyński wtrącił: jak autobus da radę, to obsłuży przewozy szkolne, ale pojadą tam raczej małe pojazdy i nie obsłużą wszystkich. Jednak, jeśli autobus nie będzie stricte szkolny, to dzieci pojadą bez opieki.

Choć szkielet systemu komunikacji gminnej już powstał, to wciąż jeszcze do ustalenia zostało wiele szczegółów. Piotr Woszczyk wyjaśniał je kolejno. – System dwucyfrowy, pozwoli kiedyś dostosować komunikację gminną do ogólno aglomeracyjnej. Potrzebny będzie też organ kontrolujący jakość przewozów. Nie obędzie się bez dopłat do biletów komunikacji gminnej. 

Tu może wyniknąć największy z problemów. Bez dopłat z kasy miejskiej nie będzie komunikacji. To natrafi na opór tych podatników, którzy nie skorzystają z przewozów a będą na nie musieli łożyć. Nikt nie zna dzisiaj realnej kwoty. – Poznań proponuje gminom 6 zł do kilometra. To cena astronomiczna – stwierdził wiceburmistrz. 

W budżecie gminy jest na ten cel zarezerwowane niemal ćwierć miliona złotych. Nikt nie wie jednak, czy to wystarczy. Nikt też nie wie, jakie będzie „obłożenie” poszczególnych linii. Konieczna jest wycena biletów, ale bez przewoźnika i jego szacunków nie ma możliwości jej wykonać. 

Przewoźnika nie ma, bo nie ma jeszcze rozkładu jazdy. Może się okazać, że trudno będzie pozyskać przewoźnika taniego i godzącego się na wszystkie warunki. Zdaniem Woszczyka każdy autobus musi mieć kasę fiskalną. To jednak nie wykluczy pobierania przez kierowców opłat wprost „do kieszeni”. W razie awarii każdy z przewoźników musi mieć w zapasie dwa inne pojazdy. Jeśli trasa będzie „słabo obłożona”, to trzeba będzie ją zawiesić. Trudno sobie wyobrazić przewoźnika, który na taki warunek się zgodzi. Powinien powstać rozkład weekendowy i świąteczny. Trzeba pamiętać, że gminie nie wolno wchodzić w konkurencję z PKS, a ponadto autobusy nie mogą wyjechać po za gminę.

Problemem będzie ustanowienie przystanku autobusowego na zatłoczonym Rynku. Ustalone trasy nie są na wprost i jadąc z Obornik w kierunku Poznania trzeba będzie obowiązkowo odwiedzić na przykład Ślepuchowo, Objezierze i parę innych miejscowości, co znacznie wydłuży czas przejazdu i sam przejazd podroży. W rozkładzie jazdy trzeba będzie ująć także przewozy wakacyjne.

Naszej redakcji udało się uzyskać propozycje kursów wszystkich ośmiu linii. Podkreślamy jednak, że są to jedynie „propozycje” i wszystko może się w nich jeszcze zmienić. Warto, aby oborniczanie poznali je odpowiednio wcześniej i wnieśli swe uwagi. Dopiero wówczas komunikacja gminna stanie się optymalna. Na razie tylko jedno jest pewne. Trzeba ją tworzyć, bo dobra komunikacja w gminie, to lepsze i łatwiejsze życie jej mieszkańców.

Podobne artykuły