Kryś zrezygnował, starszym Wicherek

OBORNIKI. Wszystko wskazuje na to, że skończyły się wreszcie zawirowania dotyczące zmiany na stanowisku starszego cechu. W minioną środę w sali cechowej zebrało się wraz z gośćmi honorowymi ponad 80 osób. Przy tak licznym audytorium. Starszy cechu Mieczysław Kryś podał się do dymisji, a zebrani wybrali na jego miejsce dotychczasowego podstarszego Leszka Wicherka. 

Nim jednak doszło do tego wyboru zebrani musieli uczestniczyć w wielogodzinnym praniu brudów. Wzajemne oskarżenia przetykane były osobistymi wycieczkami. Rzemieślnicy dowiedzieli się, która z pań na którą mówiła „wydra” i które nazwały którą beznadziejną, ale za to z poparciem mamy na wysokim stanowisku w PUP. Antagonizm rozłożył się dosyć równo miedzy stronami, a jego głównymi biegunami byli Mieczysław Kryś i ostro go atakujący Wiesław Gazecki. Atmosferę co jakiś czas studził wiceprezes wojewódzkiej Izby Rzemieślniczej Stanisław Marczak. 

Oprócz rzemieślników w sali zasiadło aż trzech prawników i wszyscy trzej mieli własne zdania, co nie ułatwiało rozwiązywania problemów. Wreszcie po kilku godzinnych „rozliczeniach” z przeszłością przygotowano się do odwołania ze stanowiska starszego Mieczysława Krysia. Gdy jedni zacierali ręce z zadowolenia, inni starali się chłodzić atmosferę. Tym razem głosem rozsądku okazał się Tadeusz Cichacki, który zaproponował panu Mieczysławowi ustąpienie ze stanowiska w sposób honorowy. – Sąd panu przyznał rację i pana na wierzchu. Atmosfera, jaka się utworzyła nie pozwoli już na współpracę z biurem cechu. Zwolnic tych pań pan nie może a współpracować z nimi tym bardziej. Nie ma dobrego rozwiązania. Zrobił pan dla cechu bardzo dużo, ma pan prawo czuć się dumnym ze swych dokonań, to najlepszy moment, aby podziękować i odejść a oni niech się tam pozabijają – nawoływał Cichacki a sala biła gromkie brawo. Temperatura rosła a Bogumił Kuźniak zawołał: chyba się z tego cechu wypiszę. 

Honorowe odejście radził Krysiowi także pan Urbański twierdząc, że dawniej za Turostowskiego i poprzedników była w cechu straszna chamówa a zlecenia dostawali tylko swoi. Kryś zrobił z tym wreszcie porządek. Mieczysław Kryś nie ustępował więc rozpoczęto głosowanie. 

Po otwarciu urny pilnowanej przez komisję i trzech prawników okazało się, że jest w niej kilka głosów więcej, niż było głosujących na sali. Gdy to ujawniono, Mieczysław Kryś stwierdził: skoro fałszerstwom nie ma końca, ja rezygnuję. 

Tu powstał kolejny spór, bo grupa zebranych pod wodzą Gazeckiego uparła się, aby jednak Krysia odwołać. Znów do mikrofonu podszedł Tadeusz Cichacki i zaapelował: to już nie ma sensu, a jedynie chęć upodlenia człowieka. Wreszcie poproszono o rozstrzygnięcie prawników i tu po raz pierwszy cała trójka była zgodna, że skoro starszy podał się do dymisji, to nie ma już kogo odwoływać. 

Postanowiono zatem wybrać następcę. Zgodził się tę funkcję przyjąć pozostający przez cały czas na uboczu Leszek Wicherek. Aby był jakiś wybór zaproponowano to stanowisko także Władysławowi Szpulewskiemu, Ryszardowi Nawrockiemu, Ireneuszowi Brzechwie, Wiesławowi Gazeckiemu i Janowi Kozakowi. Wszyscy jednak odmówili. 

W tej sytuacji wybory były już tylko formalnością. Miały być one tajne a stały się jawne, ponieważ prowadzący je Gazecki zaproponował, że jeśli ktoś nie zechce glosować na Wicherka to ma podejść do stolika na boku i go tam skreślić. Odważnych na ten krok jednak nie było a jedynym, który nie poparł Leszka Wicherka był sam Mieczysław Kryś, kreślący ostentacyjnie jego nazwisko na karcie. Wybrano też nowy zarząd w skład, którego weszli Andrzej Maćkowiak, Piotr Bukowski, Leszek Garnec, Władysław Szpulewski, Ryszard Nawrocki i Grzegorz Walkowiak. 

Należy mieć nadzieję, ze nowy zarząd z doświadczonym starszym na czele będą kontynuować dotychczasowy rozwój cechu i pielęgnować jego tradycję. Nam zaś wypada na koniec życzyć wszystkim powodzenia. 

Podobne artykuły