Pojedynek pod sklepem miał rozstrzygnąć, czy kobieta powinna wrócić do męża,czy też pozostać z kochankiem

KOWANOWO. W miniony poniedziałek przed sklepem spożywczym w Kowanowie doszło do poważnego zamieszania, które zaczęło przeradzać się w ostrą wymianę zdań, a nawet bójkę dwunastu mężczyzn. Oficjalna wersja mówi o zakłócaniu spokoju przez kilkunastu sprawców, wśród których jeden był pijany. Gdy padły pierwsze ciosy, zdarzenie zostało zgłoszone przez zaniepokojonych mieszkańców na komisariat policji.  Na miejsce po kilku minutach przybył radiowóz i jak się wydaje wszystko rozeszło się po kościach.  

Ciekawy jest powód całego zamieszania. Pewne małżeństwo, z powodu braku powodzenia i pieniędzy, było zmuszone zamieszkać z teściową w Kowanowie. Stamtąd przez kilka tygodni mąż co rano wychodził do pracy, a przykładna żona starała się robić to, co większość kobiet robi, gdy ich mężczyzna idzie zarabiać pieniądze. Od świtu parzyła kawę, sprzątała po śniadaniu, prała i prasowała, przygotowywała obiad i… chodziła do swojego kochanka. 

W końcu nieszczęśliwa w małżeństwie kobieta postanowiła porzucić większość swoich dotychczasowych obowiązków, nie licząc jednego – tego ostatniego. Mając już dość ślubnego pierścionka na ręku, zdjęła go, wyszła jak mówiła "na zawsze" z domu i zamieszkała ze swoim wiejskim adoratorem. 

Mąż nie chciał pogodzić się z utratą małżonki. Zaczął odwiedzać żonę w domu jej nowego partnera, starając się kobietę odzyskać. Jednak na nic zdały się płacze, groźby i błagania. Żona zdecydowanie odmówiła powrotu ogłaszając, że to już definitywny koniec ich małżeństwa, zaś szczęście znalazła z nowym mężczyzną.

Kochanek po kilku tygodniach miał już dość stałych odwiedzin męża swej nowej kobiety. Postanowił, że sprawę należy załatwić raz, ale porządnie. Zwołał swoich kolegów i wszyscy ruszyli wybić z głowy  mężusia głupie pomysły. 

Miejsce pojedynku zostało wcześniej wybrane – plac przed sklepem spożywczym we wsi. Stanęło dziesięciu przeciw dwóm, gdyż mąż zdołał namówić do pomocy jednego ze swoich kolegów. Zanim jednak doszło do pierwszej prawdziwej potyczki na pięści, pojedynek o kobietę przerwali zdecydowaną interwencją mundurowi. Nie należy sądzić, że jest to koniec tej historii, bowiem jak mawiał Kornel Makuszyński, piękna kobieta jest jak kaczka – za dużo na jednego, za mało na dwóch. 

Podobne artykuły