Starosta do Ustki a limuzyna za nim

USTKA, OBORNIKI. Starosta Gustaw Wańkowicz udał się wraz z początkiem lata do uzdrowiska w Ustce. Piękny obiekt gwarantował mu zabiegi dla ciała i pełen relaks, a tego przecież każdemu potrzeba. 

Tam szumiało morze i krzyczały mewy. Tu w Obornikach biurokraci tworzyli kolejne dokumenty, a gdy je trzeba było podpisać, kierowca starosty siadał do limuzyny i mknął do Ustki, gdzie świeci słoneczko, szumi Bałtyk, kusi biała plaża, a na niej regenerował się  Wańkowicz. 

Poproszony o komentarz do tej informacji sekretarz powiatu Piotr Sitek pocieszył nas, że wieziono staroście tylko ważne dokumenty. Nie kryjemy, że kamień spadł nam z serca, gdy usłyszeliśmy, iż nieważnych dokumentów staroście do Ustki nie wożono. 

Na koniec donosimy, że choć ucierpiała na tym kieszeń podatników, bo przejazd 530 km w obie strony dość słono kosztuje, to za to zdrowie pana starosty uległo wyraźnej poprawie, o świeżej opaleniźnie nie wspominając.

Podobne artykuły